35 zł – tyle kosztuje cegiełka na budowę jadalni dla osieroconych dzieci z Kyabakuza, Uganda
Mały Kato urodził się z wirusem HIV. Najpierw został porzucony przez matkę, a potem ojciec oddał go pod opiekę schorowanej babci. Kilka lat temu ojciec zmarł. Dziś Kato nie tylko zmaga się z piętnem choroby i ogromną traumą, ale też z odrzuceniem w rozbitej rodzinie, która traktuje go jak ciężar. Szkoła w Kasooka-Kyabakuza, założona i prowadzona przez Siostry Misjonarki Pallotynki, jest dla niego jedynym miejscem, gdzie czuje się bezpieczny, zauważony i traktowany jak człowiek.

Choć nie zawsze jest wesoło…
Podobnych historii w regionie Masaka w Ugandzie są setki. Dzieci w tej części świata mierzą się z dramatami, które odbierają im dzieciństwo:
-
Sieroctwo i bezradność. Dzieci tracą oboje lub jedno z rodziców w młodym wieku, pozostając zupełnie bez środków do życia i dorosłego wsparcia.
-
Ciężar niepełnosprawności i wstydu. Maluchy urodzone z niepełnosprawnością bywają bezwzględnie porzucane przez rodziny, które uznają je za klątwę lub powód do rodzinnego wstydu.
-
Skrajne ubóstwo i głód. Z powodu suszy i niesprzyjających warunków klimatycznych rodzice, utrzymujący się z rolnictwa, nie są w stanie zapewnić dzieciom absolutnie niczego.
-
Ciąże nieletnich i porzucenia. Nastoletnie matki, zmagające się z wstydem i brakiem perspektyw, często zostawiają niemowlęta pod opieką starych, ubogich dziadków, którzy fizycznie nie są w stanie ich wyżywić.
-
Przemoc i zaniedbania. Konflikty domowe i uzależnienia prowadzą do całkowitego rozpadu rodzin, zrzucając najmłodszych na margines życia.
Ta szkoła podstawowa daje im azyl i szansę na edukację od pierwszej do siódmej klasy, by mogły odkryć swoje talenty i zbudować lepszą przyszłość.

Na peryferie świata i ludzkiego cierpienia
Jak powstała misja Sióstr Pallotynek w Ugandzie? Gdy papież Franciszek wezwał osoby konsekrowane do opuszczenia bezpiecznych murów i wyruszenia na „peryferie egzystencjalne”, Siostry Misjonarki Pallotynki potraktowały to wezwanie dosłownie. Jako zgromadzenie międzynarodowe, które od lat niosło pomoc w doświadczonych trudną historią Rwandzie i Kongu, postanowiły odpowiedzieć na nowy, cichy krzyk płynący z zagubionych zakątków Afryki.
Tak w 2017 roku zawiązała się ich pierwsza wspólnota w Ugandzie – w diecezji Masaka, na terenie parafii Bożego Miłosierdzia w Kyabakuza. Siostry szybko odkryły, z jak dramatyczną rzeczywistością mierzą się tutejsi mieszkańcy. Ten region to jedno z najuboższych miejsc w kraju, gdzie brutalna rzeczywistość suszy, braku czystej wody i skrajnego głodu niszczy ludzkie życie. Zamiast bezpiecznego dzieciństwa, setki tutejszych dzieci doświadczają bolesnego sieroctwa, porzucenia przez rodziny, braku opieki rodzicielskiej i dachu nad głową. Państwowe starania o poprawę losu tych ludzi okazują się kroplą w morzu potrzeb, gdy brakuje zasobów, a klimat bezlitośnie zmienia się na gorsze.
Mieszkańcy doskonale wiedzieli, że jedyną realną szansą na wyrwanie maluchów z tego kręgu biedy jest rzetelna edukacja. Przepełnione, odległe szkoły państwowe nie dawały żadnej nadziei. Dlatego lokalna ludność, ceniąca wysoki poziom placówek katolických, nieustannie apelowała do sióstr o ratunek dla swoich dzieci i utworzenie nowej, przystępnej cenowo szkoły.

Odpowiadając na te gorące prośby oraz osobistą prośbę biskupa, siostry z wielką determinacją podjęły to dzieło. Zrozumiały, że formacja najmłodszych to jedyny fundament pod ich świetlaną przyszłość. Choć udało im się już otworzyć przedszkole i szkołę podstawową, codzienność wciąż stawia przed nimi ogromne bariery. Posiłki dla przedszkolaków i uczniów nadal muszą przygotowywać w prowizorycznym, ciasnym blaszanym domku. Dziś siostry pragną domknąć tę misję, dając dzieciom nie tylko wiedzę, ale i godne warunki do spożywania posiłków.

Z powodu braku jadalni dzieciaki jedzą posiłki w salach szkolnych.
Dlaczego budowa kuchni i jadalni jest konieczna
Sama edukacja w klasie to dla tych dzieci za mało, by wyrwać je z kręgu wykluczenia i ubóstwa. Większość z nich przychodzi do szkoły głodna, a całe dnie spędzają w placówce, by uciec przed koszmarem panującym w rozbitych domach.
Aktualnie musimy przygotowywać dla nich posiłki w ciasnym, blaszanym baraku, który latem zamienia się w rozgrzany piekarnik, a w czasie ulew przecieka czego skutkiem jest zalana podłoga. Budowa prawdziwej, bezpiecznej kuchni oraz jadalni to dla tych skrzywdzonych dzieci to kwestia podstawowej godności, zdrowia i higieny. Chcemy, aby jedząc ciepły posiłek, czuły się wreszcie jak w domu, na który nigdy wcześniej nie mogły liczyć.

Co zmienisz, dokładając swoją cegiełkę
Budowa kuchni i jadalni dla szkoły w rejonie Masaka w Ugandzie to wielka inwestycja, której koszt jest szacowany na 60 tysięcy Euro. Dlatego rozbiliśmy tę inwestycję na mniejsze etapy. W pierwszym etapie zbieramy 6 000 Euro. Zebrana kwota pozwoli sfinansować:
-
Materiały budowlane pierwszej potrzeby (cement, stal zbrojeniowa, cegły).
-
Opłacenie pracy lokalnych rzemieślników (miejscowa społeczność aktywnie pomaga przy pracach fizycznych, a budowę nadzoruje diecezja Masaka).
-
Postawienie fundamentów i murów parteru przyszłej jadalni i kuchni, w której dzieci zjedzą w godnych warunkach.
Wpłać 35 zł i dołóż swoją cegiełkę do budowy kuchni i jadalni w Kasooka-Kyabakuza. Razem podarujmy dzieciom powód do uśmiechu. To nie tylko budynek z betonu. To symbol, że Kato i jego rówieśnicy nie są sami, a ich przyszłość może wyglądać zupełnie inaczej.

Mały Kato urodził się z wirusem HIV. Najpierw został porzucony przez matkę, a potem ojciec oddał go pod opiekę schorowanej babci. Kilka lat temu ojciec zmarł. Dziś Kato nie tylko zmaga się z piętnem choroby i ogromną traumą, ale też z odrzuceniem w rozbitej rodzinie, która traktuje go jak ciężar. Szkoła w Kasooka-Kyabakuza, założona i prowadzona przez Siostry Misjonarki Pallotynki, jest dla niego jedynym miejscem, gdzie czuje się bezpieczny, zauważony i traktowany jak człowiek.

Choć nie zawsze jest wesoło…
Podobnych historii w regionie Masaka w Ugandzie są setki. Dzieci w tej części świata mierzą się z dramatami, które odbierają im dzieciństwo:
-
Sieroctwo i bezradność. Dzieci tracą oboje lub jedno z rodziców w młodym wieku, pozostając zupełnie bez środków do życia i dorosłego wsparcia.
-
Ciężar niepełnosprawności i wstydu. Maluchy urodzone z niepełnosprawnością bywają bezwzględnie porzucane przez rodziny, które uznają je za klątwę lub powód do rodzinnego wstydu.
-
Skrajne ubóstwo i głód. Z powodu suszy i niesprzyjających warunków klimatycznych rodzice, utrzymujący się z rolnictwa, nie są w stanie zapewnić dzieciom absolutnie niczego.
-
Ciąże nieletnich i porzucenia. Nastoletnie matki, zmagające się z wstydem i brakiem perspektyw, często zostawiają niemowlęta pod opieką starych, ubogich dziadków, którzy fizycznie nie są w stanie ich wyżywić.
-
Przemoc i zaniedbania. Konflikty domowe i uzależnienia prowadzą do całkowitego rozpadu rodzin, zrzucając najmłodszych na margines życia.
Ta szkoła podstawowa daje im azyl i szansę na edukację od pierwszej do siódmej klasy, by mogły odkryć swoje talenty i zbudować lepszą przyszłość.

Na peryferie świata i ludzkiego cierpienia
Jak powstała misja Sióstr Pallotynek w Ugandzie? Gdy papież Franciszek wezwał osoby konsekrowane do opuszczenia bezpiecznych murów i wyruszenia na „peryferie egzystencjalne”, Siostry Misjonarki Pallotynki potraktowały to wezwanie dosłownie. Jako zgromadzenie międzynarodowe, które od lat niosło pomoc w doświadczonych trudną historią Rwandzie i Kongu, postanowiły odpowiedzieć na nowy, cichy krzyk płynący z zagubionych zakątków Afryki.
Tak w 2017 roku zawiązała się ich pierwsza wspólnota w Ugandzie – w diecezji Masaka, na terenie parafii Bożego Miłosierdzia w Kyabakuza. Siostry szybko odkryły, z jak dramatyczną rzeczywistością mierzą się tutejsi mieszkańcy. Ten region to jedno z najuboższych miejsc w kraju, gdzie brutalna rzeczywistość suszy, braku czystej wody i skrajnego głodu niszczy ludzkie życie. Zamiast bezpiecznego dzieciństwa, setki tutejszych dzieci doświadczają bolesnego sieroctwa, porzucenia przez rodziny, braku opieki rodzicielskiej i dachu nad głową. Państwowe starania o poprawę losu tych ludzi okazują się kroplą w morzu potrzeb, gdy brakuje zasobów, a klimat bezlitośnie zmienia się na gorsze.
Mieszkańcy doskonale wiedzieli, że jedyną realną szansą na wyrwanie maluchów z tego kręgu biedy jest rzetelna edukacja. Przepełnione, odległe szkoły państwowe nie dawały żadnej nadziei. Dlatego lokalna ludność, ceniąca wysoki poziom placówek katolických, nieustannie apelowała do sióstr o ratunek dla swoich dzieci i utworzenie nowej, przystępnej cenowo szkoły.

Odpowiadając na te gorące prośby oraz osobistą prośbę biskupa, siostry z wielką determinacją podjęły to dzieło. Zrozumiały, że formacja najmłodszych to jedyny fundament pod ich świetlaną przyszłość. Choć udało im się już otworzyć przedszkole i szkołę podstawową, codzienność wciąż stawia przed nimi ogromne bariery. Posiłki dla przedszkolaków i uczniów nadal muszą przygotowywać w prowizorycznym, ciasnym blaszanym domku. Dziś siostry pragną domknąć tę misję, dając dzieciom nie tylko wiedzę, ale i godne warunki do spożywania posiłków.

Z powodu braku jadalni dzieciaki jedzą posiłki w salach szkolnych.
Dlaczego budowa kuchni i jadalni jest konieczna
Sama edukacja w klasie to dla tych dzieci za mało, by wyrwać je z kręgu wykluczenia i ubóstwa. Większość z nich przychodzi do szkoły głodna, a całe dnie spędzają w placówce, by uciec przed koszmarem panującym w rozbitych domach.
Aktualnie musimy przygotowywać dla nich posiłki w ciasnym, blaszanym baraku, który latem zamienia się w rozgrzany piekarnik, a w czasie ulew przecieka czego skutkiem jest zalana podłoga. Budowa prawdziwej, bezpiecznej kuchni oraz jadalni to dla tych skrzywdzonych dzieci to kwestia podstawowej godności, zdrowia i higieny. Chcemy, aby jedząc ciepły posiłek, czuły się wreszcie jak w domu, na który nigdy wcześniej nie mogły liczyć.

Co zmienisz, dokładając swoją cegiełkę
Budowa kuchni i jadalni dla szkoły w rejonie Masaka w Ugandzie to wielka inwestycja, której koszt jest szacowany na 60 tysięcy Euro. Dlatego rozbiliśmy tę inwestycję na mniejsze etapy. W pierwszym etapie zbieramy 6 000 Euro. Zebrana kwota pozwoli sfinansować:
-
Materiały budowlane pierwszej potrzeby (cement, stal zbrojeniowa, cegły).
-
Opłacenie pracy lokalnych rzemieślników (miejscowa społeczność aktywnie pomaga przy pracach fizycznych, a budowę nadzoruje diecezja Masaka).
-
Postawienie fundamentów i murów parteru przyszłej jadalni i kuchni, w której dzieci zjedzą w godnych warunkach.
Wpłać 35 zł i dołóż swoją cegiełkę do budowy kuchni i jadalni w Kasooka-Kyabakuza. Razem podarujmy dzieciom powód do uśmiechu. To nie tylko budynek z betonu. To symbol, że Kato i jego rówieśnicy nie są sami, a ich przyszłość może wyglądać zupełnie inaczej.

