Muzyka to ich bilet do przyszłości. Inwestujemy w talenty, Boliwia
Jakiś czas temu opowiedzieliśmy historię Jennifer, Kalexy i Jheika Matiasa – dzieci z peryferii Santa Cruz, których serca biły w rytmie muzyki, choć ich codzienność wypełniała walka z biedą. To, co wydarzyło się potem, było jak najpiękniejsza symfonia. Wasza reakcja była błyskawiczna i poruszająca. Lawina dobra sprawiła, że zbiórka wypełniła się w mgnieniu oka. Pokazaliście, że talent dziecka jest wart każdej złotówki, a muzyka nie zna barier geograficznych.
Dzięki Waszym wielkim sercom, ta trójka małych artystów nie tylko przetrwała trudny rok, ale rozwinęła skrzydła tak mocno, że ich muzyka dotarła na same szczyty! Nasi podopieczni z Akademii Muzycznej św. Elżbiety wystąpili na prestiżowym Międzynarodowym Festiwalu Muzyki Renesansowej i Amerykańskiego Baroku „Misiones de Chiquitos”.
To jedno z najważniejszych wydarzeń muzycznych na świecie! Dzieci, które jeszcze niedawno nieśmiało brały instrumenty do rąk, stanęły na jednej scenie z profesjonalistami z Europy i USA, grając w historycznych kościołach San Rafael i San Miguel.

Muzyka w genach
To, co grają Jennifer, Kalexy i Jheik, to nie jest „zwykła” muzyka klasyczna. To Barok Misyjny – fascynujące połączenie europejskiego kunsztu z indiańską duszą.
Gdy jezuici opuścili misje w XVIII wieku, instrumenty i nuty zostały w rękach rdzennych mieszkańców. Przez ponad 200 lat Indianie Chiquitos i Moxos, z dala od wielkich miast, przepisywali te nuty i dbali o nie jak o relikwie. Muzyka, która w Europie dawno wyszła z mody, w Boliwii przetrwała jako żywa modlitwa.
Dopiero kilkadziesiąt lat temu, podczas remontów starych kościołów, odnaleziono tysiące kart partytur (ponad 13 000 arkuszy!). Dzięki pracy muzykologów, w tym polskiego werbisty o. Piotra Nawrota, świat dowiedział się, że w środku tropikalnego lasu tworzono dzieła na poziomie Bacha czy Vivaldiego.
Dla rdzennych mieszkańców gra na instrumentach smyczkowych stała się częścią ich DNA. Muzyka barokowa, choć narodziła się w Europie, w Boliwii nabrała zupełnie innych barw – jest bardziej emocjonalna, rytmiczna i głęboko związana z duchowością Indian Quechua i innych plemion.
UNESCO nadało tym terenom status „żywych miast”. Dlaczego? Ponieważ w przeciwieństwie do ruin w innych krajach, tu tradycja nie wygasła. Jennifer, Kalexy i Jheik to najmłodsze ogniwo w łańcuchu, który trwa nieprzerwanie od 300 lat.
Kiedy wspierasz naukę gry Jheika na skrzypcach czy Jennifer na wiolonczeli, nie tylko finansujesz lekcje. Ty sprawiasz, że ta unikalna kultura nie staje się martwym zapisem w podręczniku, ale wciąż brzmi, wibruje i daje nadzieję dzieciom z najbiedniejszych dzielnic.
Dla dzieci takich jak Jennifer czy Jheik, muzyka barokowa nie jest czymś nudnym z muzeum – to ich tożsamość i duma z własnych korzeni. Jednak nawet największy talent potrzebuje solidnego fundamentu, by nie zginął.
Nasi podopieczni pochodzą z bardzo ubogich rodzin, dla których zakup kompletu strun czy opłacenie przejazdu do miasta jest wydatkiem często nieosiągalnym. Bez zewnętrznej pomocy te zdolne dzieci, mimo swojej determinacji, zostaną zmuszone do porzucenia instrumentów na rzecz pracy dorywczej.
Jennifer ma 16 lat i gra na wiolonczeli. Pokazała na festiwalu ogromną dyscyplinę. Muzyka to dla niej realna szansa na studia i dobrą pracę w przyszłości. Potrzebuje funduszy na profesjonalne czesne, by przygotować się do studiów muzycznych.

10-letnia Kalexy również ukochała wiolonczelę. Jej muzykalność i precyzja zachwyciły słuchaczy. Wsparcie pozwoli jej na regularne lekcje mistrzowskie i naukę śpiewu, bo ma bardzo ładny głos.

Jheik Matias, 10-latek, gra na skrzypcach. Wybitny uczeń, dla którego festiwal był inspiracją do jeszcze cięższej pracy. Fundusze zapewnią mu niezbędne materiały (struny, kalafonię) i opiekę pedagogiczną.

Festiwal był sukcesem, ale codzienna rzeczywistość w Boliwii jest trudna. Kryzys ekonomiczny sprawia, że dla rodziców wydatek na lekcje staje się barierą nie do przejścia. Dodatkowym utrudnieniem jest tropikalny klimat. Wilgoć sprawia, że drewno instrumentów pracuje, struny pękają, a smyczki wymagają regularnego serwisu. Bez profesjonalnej opieki te instrumenty po prostu przestaną grać.
Potrzebne jest stałe wsparcie finansowe, aby cała trójka mogła kontynuować naukę przez kolejne lata. Zebrane środki będą przeznaczone na:
-
Opłacenie czesnego w Akademii Muzycznej św. Elżbiety.
-
Pokrycie kosztów dojazdów na zajęcia (kilka razy w tygodniu).
-
Serwis techniczny instrumentów i zakup akcesoriów (struny, kalafonia, włosie).
Zostań mecenasem talentu
Rocznie potrzeba ok. 3 000 zł, aby pokryć naukę, dojazdy i serwis instrumentów dla całej naszej trójki. Choć jednorazowe wpłaty są niezwykle cenne, to właśnie stałe wsparcie daje tym dzieciom coś bezcennego: spokój i pewność jutra.
Muzyka to droga, która wymaga codziennej pracy i regularnych lekcji. Będziemy ogromnie wdzięczni, jeśli zdecydujecie się na przeznaczenie choćby drobnej, ale stałej kwoty miesięcznej (np. koszt jednej kawy). Ten niewielki przelew, to dla Jennifer, Kalexy i Jheika gwarancja, że za miesiąc ich lekcja się odbędzie, a pęknięta struna nie przerwie ich marzeń o lepszej przyszłości.
Nie prosimy o litość, ale o paliwo dla ich talentu. Co młodzi ludzie udowodnili, że potrafią ciężko pracować i osiągać wyniki na światowym poziomie. Twoje wsparcie pozwoli im nie zmarnować tej szansy.
Z wdzięcznością i modlitwą z Boliwii, S. M. Zuzanna Kaudyk CSSE
M. Zuzanna Kaudyk – jest siostrą zakonną ze Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety. Pochodzi z wioski Czernina położonej na terenie województwa dolnośląskiego i archidiecezji wrocławskiej. Od ponad 4 lat posługuje jako misjonarka w Boliwii. Z wykształcenia jest pedagogiem, dlatego na sercu leży jej dobro dziecka.

Siostra Zuzanna z podopiecznymi na Międzynarodowym Festiwalu Muzyki Renesansowej i Amerykańskiego Baroku „Misiones de Chiquitos”
Dzięki błyskawicznej pomocy w poprzedniej zbiórce, dzieci z najuboższych peryferii Santa Cruz mogły przez rok szlifować swoje talenty. Efekt? Wystąpili na prestiżowym Międzynarodowym Festiwalu Muzyki Baroku Misyjnego „Misiones de Chiquitos”! Stanęli w zabytkowych kościołach (dziedzictwo UNESCO) ramię w ramię z wirtuozami z całego świata. Udowodnili, że talent nie zna granic biedy.
Dla Jennifer czy Jheika barok to nie nudne muzeum – to ich tożsamość. Grają Barok Misyjny, unikalny skarb, który przetrwał 300 lat. Są najmłodszym ogniwem tej tradycji. Jednak ich rodziny nie są w stanie opłacić lekcji ani serwisu instrumentów, które w tropikalnym klimacie niszczeją błyskawicznie.
Potrzebujemy funduszy na:
-
Czesne w Akademii św. Elżbiety.
-
Dojazdy na lekcje z odległych dzielnic.
-
Serwis instrumentów (nowe struny, smyczki, konserwacja drewna).
Rocznie potrzeba ok. 3000 zł dla całej trójki. Choć jednorazowe wpłaty są bezcenne, zachęcamy do stałego wsparcia (nawet drobną kwotą miesięczną). Stały mecenat to dla nich gwarancja, że talent nie zderzy się z brakiem pieniędzy na bilet czy struny, a ich szansa na studia i lepsze życie nie przepadnie.
Pomóż nam sprawić, by te instrumenty nigdy nie zamilkły!

Jakiś czas temu opowiedzieliśmy historię Jennifer, Kalexy i Jheika Matiasa – dzieci z peryferii Santa Cruz, których serca biły w rytmie muzyki, choć ich codzienność wypełniała walka z biedą. To, co wydarzyło się potem, było jak najpiękniejsza symfonia. Wasza reakcja była błyskawiczna i poruszająca. Lawina dobra sprawiła, że zbiórka wypełniła się w mgnieniu oka. Pokazaliście, że talent dziecka jest wart każdej złotówki, a muzyka nie zna barier geograficznych.
Dzięki Waszym wielkim sercom, ta trójka małych artystów nie tylko przetrwała trudny rok, ale rozwinęła skrzydła tak mocno, że ich muzyka dotarła na same szczyty! Nasi podopieczni z Akademii Muzycznej św. Elżbiety wystąpili na prestiżowym Międzynarodowym Festiwalu Muzyki Renesansowej i Amerykańskiego Baroku „Misiones de Chiquitos”.
To jedno z najważniejszych wydarzeń muzycznych na świecie! Dzieci, które jeszcze niedawno nieśmiało brały instrumenty do rąk, stanęły na jednej scenie z profesjonalistami z Europy i USA, grając w historycznych kościołach San Rafael i San Miguel.

Muzyka w genach
To, co grają Jennifer, Kalexy i Jheik, to nie jest „zwykła” muzyka klasyczna. To Barok Misyjny – fascynujące połączenie europejskiego kunsztu z indiańską duszą.
Gdy jezuici opuścili misje w XVIII wieku, instrumenty i nuty zostały w rękach rdzennych mieszkańców. Przez ponad 200 lat Indianie Chiquitos i Moxos, z dala od wielkich miast, przepisywali te nuty i dbali o nie jak o relikwie. Muzyka, która w Europie dawno wyszła z mody, w Boliwii przetrwała jako żywa modlitwa.
Dopiero kilkadziesiąt lat temu, podczas remontów starych kościołów, odnaleziono tysiące kart partytur (ponad 13 000 arkuszy!). Dzięki pracy muzykologów, w tym polskiego werbisty o. Piotra Nawrota, świat dowiedział się, że w środku tropikalnego lasu tworzono dzieła na poziomie Bacha czy Vivaldiego.
Dla rdzennych mieszkańców gra na instrumentach smyczkowych stała się częścią ich DNA. Muzyka barokowa, choć narodziła się w Europie, w Boliwii nabrała zupełnie innych barw – jest bardziej emocjonalna, rytmiczna i głęboko związana z duchowością Indian Quechua i innych plemion.
UNESCO nadało tym terenom status „żywych miast”. Dlaczego? Ponieważ w przeciwieństwie do ruin w innych krajach, tu tradycja nie wygasła. Jennifer, Kalexy i Jheik to najmłodsze ogniwo w łańcuchu, który trwa nieprzerwanie od 300 lat.
Kiedy wspierasz naukę gry Jheika na skrzypcach czy Jennifer na wiolonczeli, nie tylko finansujesz lekcje. Ty sprawiasz, że ta unikalna kultura nie staje się martwym zapisem w podręczniku, ale wciąż brzmi, wibruje i daje nadzieję dzieciom z najbiedniejszych dzielnic.
Dla dzieci takich jak Jennifer czy Jheik, muzyka barokowa nie jest czymś nudnym z muzeum – to ich tożsamość i duma z własnych korzeni. Jednak nawet największy talent potrzebuje solidnego fundamentu, by nie zginął.
Nasi podopieczni pochodzą z bardzo ubogich rodzin, dla których zakup kompletu strun czy opłacenie przejazdu do miasta jest wydatkiem często nieosiągalnym. Bez zewnętrznej pomocy te zdolne dzieci, mimo swojej determinacji, zostaną zmuszone do porzucenia instrumentów na rzecz pracy dorywczej.
Jennifer ma 16 lat i gra na wiolonczeli. Pokazała na festiwalu ogromną dyscyplinę. Muzyka to dla niej realna szansa na studia i dobrą pracę w przyszłości. Potrzebuje funduszy na profesjonalne czesne, by przygotować się do studiów muzycznych.

10-letnia Kalexy również ukochała wiolonczelę. Jej muzykalność i precyzja zachwyciły słuchaczy. Wsparcie pozwoli jej na regularne lekcje mistrzowskie i naukę śpiewu, bo ma bardzo ładny głos.

Jheik Matias, 10-latek, gra na skrzypcach. Wybitny uczeń, dla którego festiwal był inspiracją do jeszcze cięższej pracy. Fundusze zapewnią mu niezbędne materiały (struny, kalafonię) i opiekę pedagogiczną.

Festiwal był sukcesem, ale codzienna rzeczywistość w Boliwii jest trudna. Kryzys ekonomiczny sprawia, że dla rodziców wydatek na lekcje staje się barierą nie do przejścia. Dodatkowym utrudnieniem jest tropikalny klimat. Wilgoć sprawia, że drewno instrumentów pracuje, struny pękają, a smyczki wymagają regularnego serwisu. Bez profesjonalnej opieki te instrumenty po prostu przestaną grać.
Potrzebne jest stałe wsparcie finansowe, aby cała trójka mogła kontynuować naukę przez kolejne lata. Zebrane środki będą przeznaczone na:
-
Opłacenie czesnego w Akademii Muzycznej św. Elżbiety.
-
Pokrycie kosztów dojazdów na zajęcia (kilka razy w tygodniu).
-
Serwis techniczny instrumentów i zakup akcesoriów (struny, kalafonia, włosie).
Zostań mecenasem talentu
Rocznie potrzeba ok. 3 000 zł, aby pokryć naukę, dojazdy i serwis instrumentów dla całej naszej trójki. Choć jednorazowe wpłaty są niezwykle cenne, to właśnie stałe wsparcie daje tym dzieciom coś bezcennego: spokój i pewność jutra.
Muzyka to droga, która wymaga codziennej pracy i regularnych lekcji. Będziemy ogromnie wdzięczni, jeśli zdecydujecie się na przeznaczenie choćby drobnej, ale stałej kwoty miesięcznej (np. koszt jednej kawy). Ten niewielki przelew, to dla Jennifer, Kalexy i Jheika gwarancja, że za miesiąc ich lekcja się odbędzie, a pęknięta struna nie przerwie ich marzeń o lepszej przyszłości.
Nie prosimy o litość, ale o paliwo dla ich talentu. Co młodzi ludzie udowodnili, że potrafią ciężko pracować i osiągać wyniki na światowym poziomie. Twoje wsparcie pozwoli im nie zmarnować tej szansy.
Z wdzięcznością i modlitwą z Boliwii, S. M. Zuzanna Kaudyk CSSE
M. Zuzanna Kaudyk – jest siostrą zakonną ze Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety. Pochodzi z wioski Czernina położonej na terenie województwa dolnośląskiego i archidiecezji wrocławskiej. Od ponad 4 lat posługuje jako misjonarka w Boliwii. Z wykształcenia jest pedagogiem, dlatego na sercu leży jej dobro dziecka.

Siostra Zuzanna z podopiecznymi na Międzynarodowym Festiwalu Muzyki Renesansowej i Amerykańskiego Baroku „Misiones de Chiquitos”
Dzięki błyskawicznej pomocy w poprzedniej zbiórce, dzieci z najuboższych peryferii Santa Cruz mogły przez rok szlifować swoje talenty. Efekt? Wystąpili na prestiżowym Międzynarodowym Festiwalu Muzyki Baroku Misyjnego „Misiones de Chiquitos”! Stanęli w zabytkowych kościołach (dziedzictwo UNESCO) ramię w ramię z wirtuozami z całego świata. Udowodnili, że talent nie zna granic biedy.
Dla Jennifer czy Jheika barok to nie nudne muzeum – to ich tożsamość. Grają Barok Misyjny, unikalny skarb, który przetrwał 300 lat. Są najmłodszym ogniwem tej tradycji. Jednak ich rodziny nie są w stanie opłacić lekcji ani serwisu instrumentów, które w tropikalnym klimacie niszczeją błyskawicznie.
Potrzebujemy funduszy na:
-
Czesne w Akademii św. Elżbiety.
-
Dojazdy na lekcje z odległych dzielnic.
-
Serwis instrumentów (nowe struny, smyczki, konserwacja drewna).
Rocznie potrzeba ok. 3000 zł dla całej trójki. Choć jednorazowe wpłaty są bezcenne, zachęcamy do stałego wsparcia (nawet drobną kwotą miesięczną). Stały mecenat to dla nich gwarancja, że talent nie zderzy się z brakiem pieniędzy na bilet czy struny, a ich szansa na studia i lepsze życie nie przepadnie.
Pomóż nam sprawić, by te instrumenty nigdy nie zamilkły!

