Tadeusz i Wiktor. Misja – renowacja domku dla wolontariuszy, Ghana
Wiktor i Tadeusz, wolontariusze Salvatti.pl, wyruszają na misję do Ghany.
W życiu liczą się konkretne czyny. Nie wyjeżdżamy do Ghany, żeby tylko „być” – wyjeżdżamy, żeby zrobić kawał dobrej roboty. Łączy nas pasja do pomagania i przekonanie, że nasze ręce, przyzwyczajone do pracy, mogą realnie zmienić czyjąś codzienność. Współpracujemy z Fundacją Salvatti.pl, bo wiemy, że tam, gdzie działamy, każda śruba, każdy kabel i każda naprawiona rzecz mają ogromne znaczenie.
Dlaczego tym razem Ghana? Siostry Nazaretanki w Chiraa poprosiły nas o pomoc. Mają szkołę i dzieci głodne wiedzy, ale brakuje im bezpiecznej bazy dla wolontariuszy – ludzi, którzy chcieliby przyjechać na miejsce, żeby wspierać nauczycieli i uczniów oraz pomagać w codziennych wyzwaniach.
Naszym celem jest renowacja starego, zaniedbanego budynku na terenie szkoły. Chcemy przekształcić dawny magazyn w proste, godne miejsce, w którym każdy kolejny wolontariusz będzie mógł zamieszkać i skupić się na tym, co najważniejsze: na nauce i wspieraniu uczniów.
Zabieramy ze sobą nasze doświadczenie i chęć do pracy, ale do renowacji potrzebujemy materiałów. Pomóżcie nam zamienić ten magazyn w dom dla wolontariuszy. Z Wami uda się przeprowadzić ten remont i stworzyć skromny dom, który realnie posłuży szkole na lata.

Budynek służył dotąd jako pomieszczenie noclegowe dla robotników spoza Chiraa, pracujących przy budowie szkoły oraz jako magazyn materiałów budowlanych
Tadeusz Kołodziejek
Mieszkam w Ząbkach, jestem od dwóch lat na emeryturze.
Wdzięczny Panu Bogu za łaskę wiary, rodzinę oraz zdrowie chciałbym po raz trzeci, przy współpracy z Fundacją Salvatti.pl, wyjechać na wolontariat misyjny. Doświadczenie, które zdobyłem budując własny dom, chciałbym przekazać w pracy, do której będę posłany. Pracując w Rwandzie i Etiopii uczyłem się pokory, widząc niedostatki, których doświadczają szczególnie dzieci. Montując pompę czy naprawiając ławki, widziałem radość i ochotę do działania chłopców, którzy pierwszy raz trzymali klucze czy śrubokręt w ręku.
Tym razem, na zaproszenie Sióstr Nazaretanek, wybieram się wraz z Wiktorem do Ghany, aby zrealizować prace zaplanowane przez Siostry.

Wiktor Warpechowski
Jestem elektrykiem, ale gdy trzeba, zmieniam się w ślusarza, hydraulika czy ogrodnika. Zawsze marzyłem o tym, by zostać wolontariuszem. Czasami marzenia się spełniają… Swoją przygodę z wolontariatem zacząłem tuż po przejściu na emeryturę w 2022 roku. Rwanda, Kazachstan – w każdym z tych miejsc nie tylko pracowałem, ale przede wszystkim uczyłem się pokory. Wolontariat to nie tylko wspaniała okazja do pomagania biednym. To również czas na poznanie piękna danego kraju, jego kultury i obyczajów. Poznałem też wielu wspaniałych ludzi. Z niektórymi utrzymuję kontakty do dziś. Nie jest to trudne w dzisiejszych czasach. Żyjemy w „globalnej wiosce”. Czasami wspieramy się wzajemnie w modlitwie…
Mam nadzieję że wolontariat w Ghanie wraz z kolegą Tadeuszem przyniesie dobre owoce.
„Zaprawdę, powiadam wam: wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. (Mt 25, 40)

Inwestycja w wymianę doświadczeń
Szkoła Holy Family of Nazareth w Chiraa to bijące serce lokalnej społeczności. Ponad 550 uczniów, od najmłodszych przedszkolaków po młodzież w wieku gimnazjalnym, znajduje tu nie tylko edukację, ale przede wszystkim bezpieczne miejsce do rozwoju. Prowadzona przez Siostry Nazaretanki placówka jest otwarta na wszystkich, niezależnie od wyznania, stając się dla wielu dzieci najważniejszą szansą na lepszą przyszłość.
Coraz więcej osób z całego świata puka do naszych drzwi, pragnąc bezinteresownie wspierać naszych uczniów. Chcą uczyć języka angielskiego, prowadzić zajęcia artystyczne, dzielić się pasją i swoim doświadczeniem. To dla naszych dzieci ogromna szansa – okno na świat, kontakt z inną kulturą i wsparcie w edukacji, która w Chiraa jest przepustką do samodzielności – przekonuje Siostra Angelina Anna Fafara, Polka z misją w Ghanie
Problem jest prozaiczny, ale kluczowy: nie mamy gdzie ich zakwaterować. Aby wolontariusz mógł pracować z naszymi uczniami, musi mieć bezpieczne, godne miejsce, w którym po prostu będzie mógł mieszkać.
Na terenie szkoły stoi budynek, który kiedyś służył jako magazyn materiałów budowlanych. Dziś chcemy tchnąć w niego nowe życie i przekształcić go w bezpieczną przystań dla ludzi dobrej woli. Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą o pomoc w realizacji projektu adaptacji domku dla wolontariuszy, który pozwoli nam rozwinąć skrzydła.

Pomóż nam pomagać
Co chcemy zmienić?
-
Środkowa część (obecnie pusta i nieużywana). Stworzymy tu dwie łazienki (prysznic, toaleta, umywalka) oraz wspólną kuchnię z lodówką i kuchenką. To podstawa, by zapewnić podstawowy komfort.

-
Dwa pokoje sypialne (6m x 5m każdy). Odnowimy je tak, aby mogły przyjąć od 4 do 8 wolontariuszy. Wyposażymy je w łóżka, szafy i biurka, by po dniu pracy z dziećmi mieli gdzie odpocząć i przygotować się do kolejnych zajęć.

Co zyskają dzieci?
Renowacja tego domku to nie tylko inwestycja w budynek. To przede wszystkim inwestycja w uczniów:
-
Wsparcie edukacyjne. Więcej wolontariuszy to mniejsze grupy, więcej czasu na matematykę, czytanie i zabawę.
-
Wymiana kulturowa. Dzieci z Chiraa, niezależnie od tego czy są katolikami, muzułmanami czy wyznawcami innych religii, zyskują pewność siebie, ucząc się od ludzi, którzy przyjechali z drugiego końca świata specjalnie dla nich.
-
Rozwój. Szkoła stanie się żywym centrum wymiany wiedzy, przyciągającym talenty z zewnątrz.
Szukamy funduszy na prace remontowe: wykonanie wylewek, instalację wodno-kanalizacyjną i elektryczną, wykończenie ścian, zakup drzwi, okien oraz podstawowego wyposażenia kuchni i pokoi. Szacunkowy koszt tych prac wyniesie ok. 40 tys. zł.
Dziękujemy za każdą pomoc, za każdy gest życzliwości. Za to, że razem z nami budujesz mosty między kontynentami dla takich dzieci jak Wendy Asare Kyeremaa.

Wiktor i Tadeusz, wolontariusze Salvatti.pl, wyruszają na misję do Ghany.
W życiu liczą się konkretne czyny. Nie wyjeżdżamy do Ghany, żeby tylko „być” – wyjeżdżamy, żeby zrobić kawał dobrej roboty. Łączy nas pasja do pomagania i przekonanie, że nasze ręce, przyzwyczajone do pracy, mogą realnie zmienić czyjąś codzienność. Współpracujemy z Fundacją Salvatti.pl, bo wiemy, że tam, gdzie działamy, każda śruba, każdy kabel i każda naprawiona rzecz mają ogromne znaczenie.
Dlaczego tym razem Ghana? Siostry Nazaretanki w Chiraa poprosiły nas o pomoc. Mają szkołę i dzieci głodne wiedzy, ale brakuje im bezpiecznej bazy dla wolontariuszy – ludzi, którzy chcieliby przyjechać na miejsce, żeby wspierać nauczycieli i uczniów oraz pomagać w codziennych wyzwaniach.
Naszym celem jest renowacja starego, zaniedbanego budynku na terenie szkoły. Chcemy przekształcić dawny magazyn w proste, godne miejsce, w którym każdy kolejny wolontariusz będzie mógł zamieszkać i skupić się na tym, co najważniejsze: na nauce i wspieraniu uczniów.
Zabieramy ze sobą nasze doświadczenie i chęć do pracy, ale do renowacji potrzebujemy materiałów. Pomóżcie nam zamienić ten magazyn w dom dla wolontariuszy. Z Wami uda się przeprowadzić ten remont i stworzyć skromny dom, który realnie posłuży szkole na lata.

Budynek służył dotąd jako pomieszczenie noclegowe dla robotników spoza Chiraa, pracujących przy budowie szkoły oraz jako magazyn materiałów budowlanych
Tadeusz Kołodziejek
Mieszkam w Ząbkach, jestem od dwóch lat na emeryturze.
Wdzięczny Panu Bogu za łaskę wiary, rodzinę oraz zdrowie chciałbym po raz trzeci, przy współpracy z Fundacją Salvatti.pl, wyjechać na wolontariat misyjny. Doświadczenie, które zdobyłem budując własny dom, chciałbym przekazać w pracy, do której będę posłany. Pracując w Rwandzie i Etiopii uczyłem się pokory, widząc niedostatki, których doświadczają szczególnie dzieci. Montując pompę czy naprawiając ławki, widziałem radość i ochotę do działania chłopców, którzy pierwszy raz trzymali klucze czy śrubokręt w ręku.
Tym razem, na zaproszenie Sióstr Nazaretanek, wybieram się wraz z Wiktorem do Ghany, aby zrealizować prace zaplanowane przez Siostry.

Wiktor Warpechowski
Jestem elektrykiem, ale gdy trzeba, zmieniam się w ślusarza, hydraulika czy ogrodnika. Zawsze marzyłem o tym, by zostać wolontariuszem. Czasami marzenia się spełniają… Swoją przygodę z wolontariatem zacząłem tuż po przejściu na emeryturę w 2022 roku. Rwanda, Kazachstan – w każdym z tych miejsc nie tylko pracowałem, ale przede wszystkim uczyłem się pokory. Wolontariat to nie tylko wspaniała okazja do pomagania biednym. To również czas na poznanie piękna danego kraju, jego kultury i obyczajów. Poznałem też wielu wspaniałych ludzi. Z niektórymi utrzymuję kontakty do dziś. Nie jest to trudne w dzisiejszych czasach. Żyjemy w „globalnej wiosce”. Czasami wspieramy się wzajemnie w modlitwie…
Mam nadzieję że wolontariat w Ghanie wraz z kolegą Tadeuszem przyniesie dobre owoce.
„Zaprawdę, powiadam wam: wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. (Mt 25, 40)

Inwestycja w wymianę doświadczeń
Szkoła Holy Family of Nazareth w Chiraa to bijące serce lokalnej społeczności. Ponad 550 uczniów, od najmłodszych przedszkolaków po młodzież w wieku gimnazjalnym, znajduje tu nie tylko edukację, ale przede wszystkim bezpieczne miejsce do rozwoju. Prowadzona przez Siostry Nazaretanki placówka jest otwarta na wszystkich, niezależnie od wyznania, stając się dla wielu dzieci najważniejszą szansą na lepszą przyszłość.
Coraz więcej osób z całego świata puka do naszych drzwi, pragnąc bezinteresownie wspierać naszych uczniów. Chcą uczyć języka angielskiego, prowadzić zajęcia artystyczne, dzielić się pasją i swoim doświadczeniem. To dla naszych dzieci ogromna szansa – okno na świat, kontakt z inną kulturą i wsparcie w edukacji, która w Chiraa jest przepustką do samodzielności – przekonuje Siostra Angelina Anna Fafara, Polka z misją w Ghanie
Problem jest prozaiczny, ale kluczowy: nie mamy gdzie ich zakwaterować. Aby wolontariusz mógł pracować z naszymi uczniami, musi mieć bezpieczne, godne miejsce, w którym po prostu będzie mógł mieszkać.
Na terenie szkoły stoi budynek, który kiedyś służył jako magazyn materiałów budowlanych. Dziś chcemy tchnąć w niego nowe życie i przekształcić go w bezpieczną przystań dla ludzi dobrej woli. Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą o pomoc w realizacji projektu adaptacji domku dla wolontariuszy, który pozwoli nam rozwinąć skrzydła.

Pomóż nam pomagać
Co chcemy zmienić?
-
Środkowa część (obecnie pusta i nieużywana). Stworzymy tu dwie łazienki (prysznic, toaleta, umywalka) oraz wspólną kuchnię z lodówką i kuchenką. To podstawa, by zapewnić podstawowy komfort.

-
Dwa pokoje sypialne (6m x 5m każdy). Odnowimy je tak, aby mogły przyjąć od 4 do 8 wolontariuszy. Wyposażymy je w łóżka, szafy i biurka, by po dniu pracy z dziećmi mieli gdzie odpocząć i przygotować się do kolejnych zajęć.

Co zyskają dzieci?
Renowacja tego domku to nie tylko inwestycja w budynek. To przede wszystkim inwestycja w uczniów:
-
Wsparcie edukacyjne. Więcej wolontariuszy to mniejsze grupy, więcej czasu na matematykę, czytanie i zabawę.
-
Wymiana kulturowa. Dzieci z Chiraa, niezależnie od tego czy są katolikami, muzułmanami czy wyznawcami innych religii, zyskują pewność siebie, ucząc się od ludzi, którzy przyjechali z drugiego końca świata specjalnie dla nich.
-
Rozwój. Szkoła stanie się żywym centrum wymiany wiedzy, przyciągającym talenty z zewnątrz.
Szukamy funduszy na prace remontowe: wykonanie wylewek, instalację wodno-kanalizacyjną i elektryczną, wykończenie ścian, zakup drzwi, okien oraz podstawowego wyposażenia kuchni i pokoi. Szacunkowy koszt tych prac wyniesie ok. 40 tys. zł.
Dziękujemy za każdą pomoc, za każdy gest życzliwości. Za to, że razem z nami budujesz mosty między kontynentami dla takich dzieci jak Wendy Asare Kyeremaa.

