Weronika i Albert. Misja – bus dla dzieci z domu dziecka w Badepuram, Indie
Weronika i Albert – dwoje wolontariuszy Pallotyńskiej Fundacji Misyjnej Salvatti.pl, jedna wspólna misja w Badepuram
Weronika, studentka indologii pragnąca przekuć wiedzę akademicką w realną pomoc, oraz Albert, doświadczony podróżnik i uczestnik Rejsu Niepodległości, łączą siły, by „cerować świat” tam, gdzie jest on najbardziej rozdarty. Przygotowując się do wyjazdu do Indii, mają jeden wspólny cel: uczyć języka angielskiego i budować poczucie wartości w osieroconych dzieciach. Jednak już teraz, planując swoją pracę na miejscu, mają świadomość bariery, której nie pokona nawet największy zapał: braku bezpiecznego transportu do szkoły.

Weronika Piórkowska
Jestem studentką trzeciego roku indologii z językiem hindi na Uniwersytecie Warszawskim. Moje studia uczą mnie empatii oraz pokazują, jak bardzo ważny jest dialog międzykulturowy. Poza studiowaniem na co dzień angażuję się w pracę ze stowarzyszeniem „Kobieta w kryzysie” oraz w szereg innych działań charytatywnych, ponieważ wierzę, że każdy czyn miłosierdzia ma realny wpływ na nasze życie.
W wolnym czasie uwielbiam aktywnie spędzać czas na bieganiu, co uczy mnie dyscypliny i wychodzenia ze strefy komfortu oraz z pewnością będzie przydatne w regionie, do którego się wybieram.
Decyzję o wyjeździe na misję podjęłam, ponieważ chciałam, aby moja wiedza akademicka przyczyniła się do czegoś dobrego. Nie chciałam, by moja przygoda z Indiami zakończyła się jedynie „papierkiem” potwierdzającym ukończenie studiów, lecz realnym wpływem na jakość życia mieszkańców tego kraju. Moim celem jest odbudowywanie poranionych serc dzieci poprzez niesienie im zrozumienia, akceptacji oraz nadziei na lepszą przyszłość.

Albert Grzyb
Z Fundacją Salvatti łączy mnie szczególna więź już od 2018 roku, kiedy nasze drogi pierwszy raz się skrzyżowały. Wszystko za sprawą Rejsu Niepodległości z okazji 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, którego Fundacja była współorganizatorem. To wydarzenie przełomowe i największa przygoda mojego życia, która otworzyła mnie na stawianie czoła nowym wyzwaniom i zdobywanie doświadczeń. Rejs dodał mi odwagi i pewności siebie przy podejmowaniu życiowych decyzji.
Przez krótki czas byłem potem wolontariuszem w Fundacji. Wtedy też zakiełkowała we mnie chęć wyruszenia na wolontariat misyjny i ta decyzja stopniowo we mnie dojrzewała. Jako podróżnik miałem okazję poznać realia życia Masajów w Afryce czy biedę ulic Indii. Będąc osobą empatyczną, wrażliwą na losy drugiego człowieka uświadomiłem sobie, że idąc za przykładem siostry Chmielewskiej warto zakasać rękawy i zabrać się za „cerowanie świata”.
Jadąc na misję do Indii pragnę zasiać w sercach dzieci z tamtejszego sierocińca nadzieję na lepsze jutro, ucząc je języka angielskiego i kreatywności poprzez zabawy i wszelkiego rodzaju aktywności. Głęboko wierzę, w to że moja posługa przyniesie realne owoce i być może zainspiruje kolejne osoby do podobnych działań, bo razem możemy więcej.
Od początku bieżącego roku rozpocząłem pracę w Salvatti.pl dołączając do cudownej rodziny osób, których misją jest zmiana świata na lepsze. Odczytuje to jako element Bożego planu, któremu z ufnością pozwalam się realizować.

Szkoła zamiast wyzysku
W naszym domu dziecka w Badepuram opiekujemy się dziećmi, które nie mają nikogo. Gdyby nie nasza pomoc, te dzieci zamiast z ołówkiem w ręku, stałyby na ulicy, padając ofiarą handlarzy ludźmi lub morderczej pracy ponad siły. W stanie Andhra Pradesh w Indiach liczby są nieubłagane: co czwarty mężczyzna i niemal co druga kobieta nie potrafi czytać ani pisać. Dla podopiecznych naszego domu dziecka te statystyki to nie tylko cyfry – to realne widmo powrotu do bezdomności i pracy ponad siły. Edukacja jest dla nich jedynym sposobem, by na zawsze opuścić ulicę i zyskać godne życie – mówi Ojciec Kishore, założyciel Domu Dziecka w Badepuram
Nasi podopieczni to dzieci z ogromnym głodem wiedzy. Choć ich dzień zaczyna się o 5:00 rano, a najstarsi uczą się nawet do 22:00, nie skarżą się. Przeciwnie – z dumą opowiadają o swoich postępach, uczą się angielskiego i walczą z ogromnymi zaległościami z matematyki. Widzimy, jak bardzo chcą nadrabiać lata, które straciły, zanim trafiły do nas.


Bus – niezbędny element szkolnej wyprawki
Może brzmi to nietypowo, ale w naszych warunkach bus jest równie ważny jak zeszyt i długopis. Bez niego edukacja staje się niemożliwa:
-
Starsze dzieci chodzą do szkół oddalonych od ośrodka. W indyjskim skwarze przekraczającym 40 stopni lub w czasie ulewnych deszczy monsunowych, przejście wielu kilometrów odbiera im siły do nauki.
-
Droga do szkoły nie jest bezpieczna. Samochód chroni dzieci przed zagrożeniami czyhającymi na niechronionych nieletnich.
-
Obecnie nasz transport jest niewydolny. Dzieci muszą być dowożone „na raty”, co destabilizuje ich plan dnia i czas poświęcony na odrabianie lekcji. Dzieje się tak mimo tego, że do jednego małego pojazdu wsiada nawet 20 dzieci. Zobaczcie sami.
Nasze dzieci już wiedzą, że wiedza to siła. My musimy im tylko umożliwić dotarcie do miejsca, w którym tę siłę zdobywają. Jako ojciec tych dzieci i opiekun ich przyszłości, z serca proszę Was o pomoc. Inwestując w ten bus, nie kupujecie tylko pojazdu – inwestujecie bezpośrednio w każdą lekcję angielskiego, matematyki i naukę zawodu moich podopiecznych. To Wasz dar sprawi, że w przyszłości te dzieci będą potrafiły same o siebie zadbać i z podniesioną głową wejdą w dorosłość – zwraca się z apelem Ojciec Kishore
Cel naszej zbiórki jest jasny
Chcemy pomóc w zakupie busa, który dowiezie dzieci z Badepuram do bezpiecznej przyszłości. Weronika i Albert zapewnią dzieciom merytoryczne wsparcie i opiekę, ale to dzięki Twojemu wsparciu fizycznie dotrą one do miejsca, gdzie czeka na nie szansa na lepsze życie. Pomóż nam usunąć tę ostatnią przeszkodę na ich drodze do szkoły!
Aby lepiej zrozumieć realia, w jakich funkcjonuje dom dziecka i jak wielkim wyzwaniem jest tamtejsza codzienność, wczujcie się w klimat tego miejsca, oglądając relację z wizyty w Badepuram Księdza Jerzego Limanówki – prezesa Fundacji Salvatti.pl. Zdjęcia ukazują świat, do którego wkrótce wyruszą nasi wolontariusze i w którym każde wsparcie finansowe zamienia się w konkretną pomoc dla osieroconych dzieci.
Weronika i Albert – dwoje wolontariuszy Pallotyńskiej Fundacji Misyjnej Salvatti.pl, jedna wspólna misja w Badepuram
Weronika, studentka indologii pragnąca przekuć wiedzę akademicką w realną pomoc, oraz Albert, doświadczony podróżnik i uczestnik Rejsu Niepodległości, łączą siły, by „cerować świat” tam, gdzie jest on najbardziej rozdarty. Przygotowując się do wyjazdu do Indii, mają jeden wspólny cel: uczyć języka angielskiego i budować poczucie wartości w osieroconych dzieciach. Jednak już teraz, planując swoją pracę na miejscu, mają świadomość bariery, której nie pokona nawet największy zapał: braku bezpiecznego transportu do szkoły.

Weronika Piórkowska
Jestem studentką trzeciego roku indologii z językiem hindi na Uniwersytecie Warszawskim. Moje studia uczą mnie empatii oraz pokazują, jak bardzo ważny jest dialog międzykulturowy. Poza studiowaniem na co dzień angażuję się w pracę ze stowarzyszeniem „Kobieta w kryzysie” oraz w szereg innych działań charytatywnych, ponieważ wierzę, że każdy czyn miłosierdzia ma realny wpływ na nasze życie.
W wolnym czasie uwielbiam aktywnie spędzać czas na bieganiu, co uczy mnie dyscypliny i wychodzenia ze strefy komfortu oraz z pewnością będzie przydatne w regionie, do którego się wybieram.
Decyzję o wyjeździe na misję podjęłam, ponieważ chciałam, aby moja wiedza akademicka przyczyniła się do czegoś dobrego. Nie chciałam, by moja przygoda z Indiami zakończyła się jedynie „papierkiem” potwierdzającym ukończenie studiów, lecz realnym wpływem na jakość życia mieszkańców tego kraju. Moim celem jest odbudowywanie poranionych serc dzieci poprzez niesienie im zrozumienia, akceptacji oraz nadziei na lepszą przyszłość.

Albert Grzyb
Z Fundacją Salvatti łączy mnie szczególna więź już od 2018 roku, kiedy nasze drogi pierwszy raz się skrzyżowały. Wszystko za sprawą Rejsu Niepodległości z okazji 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, którego Fundacja była współorganizatorem. To wydarzenie przełomowe i największa przygoda mojego życia, która otworzyła mnie na stawianie czoła nowym wyzwaniom i zdobywanie doświadczeń. Rejs dodał mi odwagi i pewności siebie przy podejmowaniu życiowych decyzji.
Przez krótki czas byłem potem wolontariuszem w Fundacji. Wtedy też zakiełkowała we mnie chęć wyruszenia na wolontariat misyjny i ta decyzja stopniowo we mnie dojrzewała. Jako podróżnik miałem okazję poznać realia życia Masajów w Afryce czy biedę ulic Indii. Będąc osobą empatyczną, wrażliwą na losy drugiego człowieka uświadomiłem sobie, że idąc za przykładem siostry Chmielewskiej warto zakasać rękawy i zabrać się za „cerowanie świata”.
Jadąc na misję do Indii pragnę zasiać w sercach dzieci z tamtejszego sierocińca nadzieję na lepsze jutro, ucząc je języka angielskiego i kreatywności poprzez zabawy i wszelkiego rodzaju aktywności. Głęboko wierzę, w to że moja posługa przyniesie realne owoce i być może zainspiruje kolejne osoby do podobnych działań, bo razem możemy więcej.
Od początku bieżącego roku rozpocząłem pracę w Salvatti.pl dołączając do cudownej rodziny osób, których misją jest zmiana świata na lepsze. Odczytuje to jako element Bożego planu, któremu z ufnością pozwalam się realizować.

Szkoła zamiast wyzysku
W naszym domu dziecka w Badepuram opiekujemy się dziećmi, które nie mają nikogo. Gdyby nie nasza pomoc, te dzieci zamiast z ołówkiem w ręku, stałyby na ulicy, padając ofiarą handlarzy ludźmi lub morderczej pracy ponad siły. W stanie Andhra Pradesh w Indiach liczby są nieubłagane: co czwarty mężczyzna i niemal co druga kobieta nie potrafi czytać ani pisać. Dla podopiecznych naszego domu dziecka te statystyki to nie tylko cyfry – to realne widmo powrotu do bezdomności i pracy ponad siły. Edukacja jest dla nich jedynym sposobem, by na zawsze opuścić ulicę i zyskać godne życie – mówi Ojciec Kishore, założyciel Domu Dziecka w Badepuram
Nasi podopieczni to dzieci z ogromnym głodem wiedzy. Choć ich dzień zaczyna się o 5:00 rano, a najstarsi uczą się nawet do 22:00, nie skarżą się. Przeciwnie – z dumą opowiadają o swoich postępach, uczą się angielskiego i walczą z ogromnymi zaległościami z matematyki. Widzimy, jak bardzo chcą nadrabiać lata, które straciły, zanim trafiły do nas.


Bus – niezbędny element szkolnej wyprawki
Może brzmi to nietypowo, ale w naszych warunkach bus jest równie ważny jak zeszyt i długopis. Bez niego edukacja staje się niemożliwa:
-
Starsze dzieci chodzą do szkół oddalonych od ośrodka. W indyjskim skwarze przekraczającym 40 stopni lub w czasie ulewnych deszczy monsunowych, przejście wielu kilometrów odbiera im siły do nauki.
-
Droga do szkoły nie jest bezpieczna. Samochód chroni dzieci przed zagrożeniami czyhającymi na niechronionych nieletnich.
-
Obecnie nasz transport jest niewydolny. Dzieci muszą być dowożone „na raty”, co destabilizuje ich plan dnia i czas poświęcony na odrabianie lekcji. Dzieje się tak mimo tego, że do jednego małego pojazdu wsiada nawet 20 dzieci. Zobaczcie sami.
Nasze dzieci już wiedzą, że wiedza to siła. My musimy im tylko umożliwić dotarcie do miejsca, w którym tę siłę zdobywają. Jako ojciec tych dzieci i opiekun ich przyszłości, z serca proszę Was o pomoc. Inwestując w ten bus, nie kupujecie tylko pojazdu – inwestujecie bezpośrednio w każdą lekcję angielskiego, matematyki i naukę zawodu moich podopiecznych. To Wasz dar sprawi, że w przyszłości te dzieci będą potrafiły same o siebie zadbać i z podniesioną głową wejdą w dorosłość – zwraca się z apelem Ojciec Kishore
Cel naszej zbiórki jest jasny
Chcemy pomóc w zakupie busa, który dowiezie dzieci z Badepuram do bezpiecznej przyszłości. Weronika i Albert zapewnią dzieciom merytoryczne wsparcie i opiekę, ale to dzięki Twojemu wsparciu fizycznie dotrą one do miejsca, gdzie czeka na nie szansa na lepsze życie. Pomóż nam usunąć tę ostatnią przeszkodę na ich drodze do szkoły!
Aby lepiej zrozumieć realia, w jakich funkcjonuje dom dziecka i jak wielkim wyzwaniem jest tamtejsza codzienność, wczujcie się w klimat tego miejsca, oglądając relację z wizyty w Badepuram Księdza Jerzego Limanówki – prezesa Fundacji Salvatti.pl. Zdjęcia ukazują świat, do którego wkrótce wyruszą nasi wolontariusze i w którym każde wsparcie finansowe zamienia się w konkretną pomoc dla osieroconych dzieci.







