Polska Iskra Miłosierdzia w sercu Afryki. Zbudujmy Sanktuarium w Kongu!
W prowincji Kiwu Północne, gdzie leży Buturande, świt rzadko przynosi spokój. Dla Jeana-Baptiste’a i jego żony Anuarite każdy poranek to dziękczynienie za przeżytą noc. Wschodnie Kongo to ziemia, na której ogromne bogactwa stały się źródłem niekończącego się bólu. To tu dziesiątki grup zbrojnych toczą walki, pozostawiając po sobie jedynie zniszczenie.
Jeszcze rok temu rodzina Jeana-Baptiste’a miała małe poletko kukurydzy i trzy kozy. Mieli też dom. Wszystko zniknęło w jedną noc, gdy do ich wioski dotarły echa walk rebeliantów M23.
Nie było czasu na pakowanie. Chwyciłem najmłodszą córkę, Anuarite wzięła garnek i Biblię. Biegliśmy w stronę Buturande przez dżunglę, słysząc za plecami huk ognia. Najstarszy syn, 12-letni Pascal, odłączył się od nas w ciemnościach. Przez trzy dni myśleliśmy, że nie żyje” – wspomina Jean-Baptiste.
Uciekający cywile z wioski Kibati (autor: Julien Harneis; źródło: Wikipedia)
Buturande stało się dla nich, jak i dla tysięcy innych uchodźców, „miastem ucieczki”. To miejsce strategiczne, położone na styku dróg, przez co jest nieustannie zagrożone. Ludzie koczują tu w prowizorycznych szałasach z liści i folii. Głód jest codziennością, a strach przed powrotem bojówek paraliżuje każdą noc.
Jednak to właśnie tutaj, pośród tego morza nieszczęścia, Jean-Baptiste odnalazł coś, co nie pozwoliło mu oszaleć z bólu.
Światło pośród dymu
Pewnego dnia, idąc przez Buturande, Jean-Baptiste usłyszał dźwięk inny niż zazwyczaj. To nie był huk wystrzałów, ale miarowy odgłos uderzania młotka o kamień. W samym sercu parafii św. Faustyny Kowalskiej ruszyła budowa.
Zobaczyłem ludzi, którzy nie mieli nic, a mimo to uśmiechali się, nosząc kamienie na fundamenty Sanktuarium. Zapytałem ich: Dlaczego budujecie, skoro jutro mogą to zburzyć?. Odpowiedzieli: Jeśli nie zbudujemy domu dla Boga, to nienawiść wygra ostatecznie.
Fundamenty pod Sanktuarium Bożego Miłosierdzia pną się do góry
W kraju od lat wyniszczanym przez krwawe wojny i niewyobrażalną przemoc, dzieje się rzecz niezwykła: powstaje Sanktuarium Bożego Miłosierdzia.
To polscy misjonarze zawieźli do środkowej Afryki obraz „Jezu Ufam Tobie” i rozpowszechnili kult Bożego Miłosierdzia. W Demokratycznej Republice Konga kult Bożego Miłosierdzia nie jest tylko teorią – to wielka siła, która pozwala tym ludziom przetrwać koszmar wojny. Kongijscy katolicy, mimo ogromnego cierpienia, są rozmodleni i pełni ufności. Oni wiedzą, że ich naród potrzebuje cudu, a to Sanktuarium ma być jego źródłem.
Choć obecnie ich kościołem jest rozmoknięta ziemia, na której modlą się w błocie, ich wiara zawstydza świat. Każdej niedzieli przychodzą całe rodziny, setki ludzi spragnionych nadziei, dla których budowa tego Sanktuarium to obietnica, że wreszcie zyskają godny i bezpieczny dom modlitwy.

Pierwsze prace budowlane już ruszyły, ale potrzeby są ogromne. Miejscowa ludność, choć dzieli się wszystkim, co ma, nie jest w stanie udźwignąć tego ciężaru sama. Oni proszą nas, naród św. Faustyny i św. Jana Pawła II, o pomoc.
W tym Sanktuarium Kongijczycy chcą wypraszać łaskę przebaczenia i pojednania
Polska Iskra Miłosierdzia
Polska jest duchową stolicą Bożego Miłosierdzia. To z naszej ziemi wyszła „iskra”, o której pisała św. Faustyna – orędzie nadziei, które dziś dociera do najdalszych zakątków świata. Jednym z tych miejsc jest Buturande we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga.
Niech z Polski popłynie nie tylko modlitwa, ale i realne wsparcie finansowe. Każda „cegiełka” wysłana z kraju, w którym narodziło się to wielkie orędzie, ma ogromną moc. Udowodnijmy, że polska „Iskra Miłosierdzia” wciąż płonie i realnie zmienia świat.
To sprawa wielkiej wagi!
„Jezu ufam Tobie” – św. Faustyna
W prowincji Kiwu Północne, gdzie leży Buturande, świt rzadko przynosi spokój. Dla Jeana-Baptiste’a i jego żony Anuarite każdy poranek to dziękczynienie za przeżytą noc. Wschodnie Kongo to ziemia, na której ogromne bogactwa stały się źródłem niekończącego się bólu. To tu dziesiątki grup zbrojnych toczą walki, pozostawiając po sobie jedynie zniszczenie.
Jeszcze rok temu rodzina Jeana-Baptiste’a miała małe poletko kukurydzy i trzy kozy. Mieli też dom. Wszystko zniknęło w jedną noc, gdy do ich wioski dotarły echa walk rebeliantów M23.
Nie było czasu na pakowanie. Chwyciłem najmłodszą córkę, Anuarite wzięła garnek i Biblię. Biegliśmy w stronę Buturande przez dżunglę, słysząc za plecami huk ognia. Najstarszy syn, 12-letni Pascal, odłączył się od nas w ciemnościach. Przez trzy dni myśleliśmy, że nie żyje” – wspomina Jean-Baptiste.
Uciekający cywile z wioski Kibati (autor: Julien Harneis; źródło: Wikipedia)
Buturande stało się dla nich, jak i dla tysięcy innych uchodźców, „miastem ucieczki”. To miejsce strategiczne, położone na styku dróg, przez co jest nieustannie zagrożone. Ludzie koczują tu w prowizorycznych szałasach z liści i folii. Głód jest codziennością, a strach przed powrotem bojówek paraliżuje każdą noc.
Jednak to właśnie tutaj, pośród tego morza nieszczęścia, Jean-Baptiste odnalazł coś, co nie pozwoliło mu oszaleć z bólu.
Światło pośród dymu
Pewnego dnia, idąc przez Buturande, Jean-Baptiste usłyszał dźwięk inny niż zazwyczaj. To nie był huk wystrzałów, ale miarowy odgłos uderzania młotka o kamień. W samym sercu parafii św. Faustyny Kowalskiej ruszyła budowa.
Zobaczyłem ludzi, którzy nie mieli nic, a mimo to uśmiechali się, nosząc kamienie na fundamenty Sanktuarium. Zapytałem ich: Dlaczego budujecie, skoro jutro mogą to zburzyć?. Odpowiedzieli: Jeśli nie zbudujemy domu dla Boga, to nienawiść wygra ostatecznie.
Fundamenty pod Sanktuarium Bożego Miłosierdzia pną się do góry
W kraju od lat wyniszczanym przez krwawe wojny i niewyobrażalną przemoc, dzieje się rzecz niezwykła: powstaje Sanktuarium Bożego Miłosierdzia.
To polscy misjonarze zawieźli do środkowej Afryki obraz „Jezu Ufam Tobie” i rozpowszechnili kult Bożego Miłosierdzia. W Demokratycznej Republice Konga kult Bożego Miłosierdzia nie jest tylko teorią – to wielka siła, która pozwala tym ludziom przetrwać koszmar wojny. Kongijscy katolicy, mimo ogromnego cierpienia, są rozmodleni i pełni ufności. Oni wiedzą, że ich naród potrzebuje cudu, a to Sanktuarium ma być jego źródłem.
Choć obecnie ich kościołem jest rozmoknięta ziemia, na której modlą się w błocie, ich wiara zawstydza świat. Każdej niedzieli przychodzą całe rodziny, setki ludzi spragnionych nadziei, dla których budowa tego Sanktuarium to obietnica, że wreszcie zyskają godny i bezpieczny dom modlitwy.

Pierwsze prace budowlane już ruszyły, ale potrzeby są ogromne. Miejscowa ludność, choć dzieli się wszystkim, co ma, nie jest w stanie udźwignąć tego ciężaru sama. Oni proszą nas, naród św. Faustyny i św. Jana Pawła II, o pomoc.
W tym Sanktuarium Kongijczycy chcą wypraszać łaskę przebaczenia i pojednania
Polska Iskra Miłosierdzia
Polska jest duchową stolicą Bożego Miłosierdzia. To z naszej ziemi wyszła „iskra”, o której pisała św. Faustyna – orędzie nadziei, które dziś dociera do najdalszych zakątków świata. Jednym z tych miejsc jest Buturande we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga.
Niech z Polski popłynie nie tylko modlitwa, ale i realne wsparcie finansowe. Każda „cegiełka” wysłana z kraju, w którym narodziło się to wielkie orędzie, ma ogromną moc. Udowodnijmy, że polska „Iskra Miłosierdzia” wciąż płonie i realnie zmienia świat.
To sprawa wielkiej wagi!
„Jezu ufam Tobie” – św. Faustyna
