Edukacja jednego dziecka zmienia cały świat. Zostań patronem szkoły w Ngulyati, Tanzania
Kiedy edukujemy jedno dziecko, nie zmieniamy tylko jednego życia. Przygotowujemy kogoś, kto może zmienić życie rodziny, a pewnego dnia także życie całej społeczności, a nawet świata.
Z takim przesłaniem zwracają się do nas nauczyciele i rodzice z katolickiej szkoły w Tanzanii.

W odległej afrykańskiej wiosce Ngulyati w Tanzanii te słowa brzmią jak obietnica zupełnie nowej przyszłości. Przez lata ten region musiał mierzyć się z barierą dezinformacji i cieniem mrocznych zabobonów, w których praktyki oparte na lęku przed czarami i przesądami odcinały lokalną społeczność od rozwoju. W takich warunkach najsłabszymi ofiarami stawały się dzieci – bezbronne wobec ignorancji, która niszczy ludzką godność.
Dziś jednak w sercach mieszkańców tli się ogromna nadzieja. Pragną oni zerwać z tym mrocznym dziedzictwem, ale wiedzą, że samymi chęciami nie wygrają z wieloletnimi zaniedbaniami. Kluczem do wyrwania społeczności z tego zaklętego kręgu jest edukacja, która uczy stawiać czoła zabobonom. Niestety, miejsce, które ma być dla dzieci oknem na świat i azylem, samo dosłownie wali się na głowy.


Szkoła, która straszy pustką
Gdy stajemy przed Szkołą Podstawową im. św. Piotra w Ngulyati, trudno nie poczuć ukłucia w sercu. Kompleks szkolny zaprojektowano z myślą o tętniącym życiem ośrodku, który może przyjąć i zapewnić naukę aż 160 dzieciom. Rzeczywistość jest jednak bolesna. Zamiast gwaru setek uczniów, na lekcje przychodzi dziś zaledwie 18 maluchów.

Dlaczego rodzice nie posyłają dzieci do szkoły? Odpowiedź kryje się w dramatycznym stanie technicznym budynków:
-
Dachy są zniszczone i nieszczelne – w porze deszczowej woda leje się do wnętrza klas, niszcząc nieliczne pomoce naukowe i uniemożliwiając prowadzenie zajęć.
-
Ściany pękają, tynk odpada, a budynki dawno zatraciły jakikolwiek standard bezpieczeństwa.
-
Zniszczone drzwi, okna i posadzki sprawiają, że sale są zimne, nieprzyjazne i nie dają dzieciom poczucia stabilizacji.
W takich warunkach trudno mówić o skupieniu, nie mówiąc już o rozwijaniu talentów czy marzeniach o przyszłości.
Myślenie krytyczne jako tarcza przed zabobonami
Lokalna społeczność i nauczyciele doskonale rozumieją, że fizyczny remont murów to dopiero połowa sukcesu. Prawdziwą rewolucją, jaka musi dokonać się w Ngulyati, jest zmiana sposobu myślenia dzieci i uodpornienie ich na destrukcyjne wpływy dawnych praktyk i społecznej manipulacji.

Lokalni wychowawcy i liderzy podkreślają, jak fundamentalną rolę odgrywa tu edukacja oparta na myśleniu i wolności: Nie chcemy, aby dzieci jedynie bezmyślnie zapamiętały to, co im powiedziano. Chcemy, aby zadawały pytania, rozumiały, dlaczego pewne rzeczy się dzieją, i uczyły się podejmować dobre decyzje – tłumaczą nauczyciele ze szkoły w Ngulyati.
To podejście ma wymiar głęboko emancypacyjny. Uczenie dzieci krytycznego myślenia w regionie obciążonym lękiem przed czarami to jedyny sposób, by trwale wykorzenić strach i zastąpić go wiedzą, empatią oraz wiarą w sprawczy los.
Jak powtarzają z pokorą rodzice: Możemy nie mieć wielu rzeczy, ale możemy dać naszym dzieciom edukację. Jeśli będą się uczyć, ich przyszłość może być inna niż nasza.

Zostań patronem szkoły w Ngulyati?
Całościowa transformacja szkoły w Ngulyati to koszt 60 000 euro, który realizujemy przy ogromnym zaangażowaniu lokalnej diecezji. Dzielimy to wielkie wyzwanie na mniejsze, bezpieczne etapy.
W tej zbiórce skupiamy się na realizacji pierwszego, absolutnie fundamentalnego kroku – kompleksowym remoncie klas, którego kosztorys wynosi 22 000 euro (ok. 96 000 zł).
Zebrane środki przeznaczymy na:
-
Całkowitą naprawę i uszczelnienie dachu – wymianę zniszczonych elementów, by deszcz przestał stanowić zagrożenie dla dzieci.
-
Odbudowę infrastruktury klas – uzupełnienie pękających ścian, naprawę tynków oraz wylanie bezpiecznych posadzek.
-
Stworzenie przyjaznego wnętrza – wstawienie nowych, szczelnych okien i drzwi oraz malowanie ścian, które odmienią ponure dotąd sale w jasną, pełną życia przestrzeń.
96000 złotych to kwota, która na pierwszy rzut oka budzi respekt. W rzeczywistości jednak to tysiące mniejszych wpłat, z których każda ma gigantyczną moc.
Abyśmy mogli spokojnie i bez przerw planować kolejne prace remontowe, potrzebujemy stałego wsparcia. Zostań Partnerem Szkoły w Ngulyati! Wybierz wpłatę cykliczną!
-
Wybierając regularną, miesięczną wpłatę (np. 30, 50, czy 100 zł miesięcznie), dajesz dzieciom przewidywalność i realnie rozkładasz ten wielki ciężar na raty.
-
Możesz też oczywiście przekazać dowolną, jednorazową kwotę.
Każda regularna wpłata to pewność, że dzieci z Ngulyati nie zostaną ze swoim problemem same. Twoja cykliczna pomoc to fundament, na którym odbudujemy ich bezpieczną przyszłość.
Remont klas to dopiero początek naszej drogi w Ngulyati, choć stanowi fundament całej transformacji. W kolejnych etapach planujemy wyposażenie odnowionych sal w ławki, pomoce naukowe oraz zadbanie o kuchnię i zaplecze sanitarne, by stworzyć pełne, przyjazne środowisko edukacyjne, które trwale odmieni los tej społeczności.

Cień zabobonów, izolacja i prawda o rejonie Ngulyati
W wielu odległych regionach Tanzanii, takich jak Simiyu, gdzie leży Ngulyati i sąsiadujące z nim obszary, codzienne życie przez dziesięciolecia było mocno naznaczone lękiem przed nieznanym, tradycyjnymi wierzeniami i stygmatyzacją.
W reportażach dziennikarzy tanzańskiego dziennika The Citizen, którzy udali się z wizytą do odizolowanej wioski Gambosi (położonej w regionie Simiyu, ok. 60 km od Ngulyati), opisano moment dotarcia na miejsce i bezpośrednie starcie z mitami. Wioska ta cieszyła się w całej Tanzanii mianem „najbardziej budzącej groźbę z powodu rzekomych praktyk czarów”. Z tego powodu przez dziesięciolecia większość krajowych polityków i osób z zewnątrz unikała tego miejsca.
W artykule wprost zacytowano stanowisko lokalnego urzędnika administracyjnego, Mathewa Shiniego, który odniósł się do tych opowieści słowami: Te twierdzenia to zwykłe plotki. Nie ma tu nic nadzwyczajnego” .
Tradycja kontra przesądy – skąd wziął się mit? W reportażu skonfrontowano te opinie z ówczesnym lokalnym liderem (tzw. Chiefem Kufungulem), który wyjaśniał pochodzenie złej sławy miejscowości. Nazwa wioski pochodzi od historycznego, wielkiego łowcy (Gambosi), który potrafił skutecznie bronić się przed dzikimi zwierzętami i wrogami, korzystając z wiedzy o tradycyjnych ziołach. Z czasem umiejętności te obrosły w legendy o charakterze nadprzyrodzonym. Na pytanie dziennikarzy: Czy Gambosi jest domem czarownic?, przywódca odpowiedział wprost: Nie. Nie jesteśmy czarownikami. To, co o nas słyszycie, to czyste plotki. My po prostu szanujemy, chronimy i kultywujemy nasze tradycje oraz kulturę. Przyznał zarazem, że w miejscowości silną pozycję ma tradycyjne ziołolecznictwo, co w połączeniu z izolacją geograficzną przez lata budziło lęk u osób z zewnątrz.
Artykuły w The Citizen pokazały, że Gambosi – choć faktycznie dotknięte problemem izolacji i specyficznego folkloru – w rzeczywistości zmaga się przede wszystkim z efektami stygmatyzacji społecznej. Przekształcenie tej narracji z poziomu „siedziby czarów” na poziom „zwykłej, zaniedbanej rozwojowo wioski” jest kluczowe dla takich inicjatyw jak budowanie i odbudowa placówek edukacyjnych w regionie (np. szkoły w Ngulyati), które mają na celu otworzyć tę społeczność na świat zewnętrzny i naukowe podejście do rzeczywistości.

Kiedy edukujemy jedno dziecko, nie zmieniamy tylko jednego życia. Przygotowujemy kogoś, kto może zmienić życie rodziny, a pewnego dnia także życie całej społeczności, a nawet świata.
W odpowiedzi na to przesłanie, płynące od nauczycieli i rodziców z Tanzanii stworzyliśmy przyszłościowy projekt społeczny i edukacyjny, który ma na celu trwałą transformację odizolowanego regionu Simiyu w Tanzanii. Inicjatywa odpowiada na problem wieloletniej stygmatyzacji oraz barier rozwojowych, stawiając na krytyczną edukację jako jedyną skuteczną tarczę przeciwko lękowi, dezinformacji i ubóstwu.
W centrum przedsięwzięcia jest Szkoła Podstawowa im. św. Piotra w Ngulyati, zaprojektowana dla 160 dzieci, która obecnie z powodu dramatycznego stanu technicznego, zniszczonego dachu, pękających ścian i braków infrastrukturalnych, może przyjąć zaledwie 18 uczniów. Całościowa transformacja placówki, szacowana na 60 000 euro i realizowana we współpracy z lokalną diecezją, została rozpisana na bezpieczne etapy. Pierwszy krok, o wartości 96 000 zł, skupia się na całkowitym uszczelnieniu dachu, odbudowie ścian i stworzeniu w pełni bezpiecznych, przyjaznych warunków do nauki. Ten długofalowy projekt to realna inwestycja w przyszłość całych pokoleń, w której każdy partner – dzięki opcji regularnego wsparcia – staje się współtwórcą trwałej zmiany dającej dzieciom szansę na świadome i samodzielne życie.
Zostań Partnerem Szkoły w Ngulyati.
Kiedy edukujemy jedno dziecko, nie zmieniamy tylko jednego życia. Przygotowujemy kogoś, kto może zmienić życie rodziny, a pewnego dnia także życie całej społeczności, a nawet świata.
Z takim przesłaniem zwracają się do nas nauczyciele i rodzice z katolickiej szkoły w Tanzanii.

W odległej afrykańskiej wiosce Ngulyati w Tanzanii te słowa brzmią jak obietnica zupełnie nowej przyszłości. Przez lata ten region musiał mierzyć się z barierą dezinformacji i cieniem mrocznych zabobonów, w których praktyki oparte na lęku przed czarami i przesądami odcinały lokalną społeczność od rozwoju. W takich warunkach najsłabszymi ofiarami stawały się dzieci – bezbronne wobec ignorancji, która niszczy ludzką godność.
Dziś jednak w sercach mieszkańców tli się ogromna nadzieja. Pragną oni zerwać z tym mrocznym dziedzictwem, ale wiedzą, że samymi chęciami nie wygrają z wieloletnimi zaniedbaniami. Kluczem do wyrwania społeczności z tego zaklętego kręgu jest edukacja, która uczy stawiać czoła zabobonom. Niestety, miejsce, które ma być dla dzieci oknem na świat i azylem, samo dosłownie wali się na głowy.


Szkoła, która straszy pustką
Gdy stajemy przed Szkołą Podstawową im. św. Piotra w Ngulyati, trudno nie poczuć ukłucia w sercu. Kompleks szkolny zaprojektowano z myślą o tętniącym życiem ośrodku, który może przyjąć i zapewnić naukę aż 160 dzieciom. Rzeczywistość jest jednak bolesna. Zamiast gwaru setek uczniów, na lekcje przychodzi dziś zaledwie 18 maluchów.

Dlaczego rodzice nie posyłają dzieci do szkoły? Odpowiedź kryje się w dramatycznym stanie technicznym budynków:
-
Dachy są zniszczone i nieszczelne – w porze deszczowej woda leje się do wnętrza klas, niszcząc nieliczne pomoce naukowe i uniemożliwiając prowadzenie zajęć.
-
Ściany pękają, tynk odpada, a budynki dawno zatraciły jakikolwiek standard bezpieczeństwa.
-
Zniszczone drzwi, okna i posadzki sprawiają, że sale są zimne, nieprzyjazne i nie dają dzieciom poczucia stabilizacji.
W takich warunkach trudno mówić o skupieniu, nie mówiąc już o rozwijaniu talentów czy marzeniach o przyszłości.
Myślenie krytyczne jako tarcza przed zabobonami
Lokalna społeczność i nauczyciele doskonale rozumieją, że fizyczny remont murów to dopiero połowa sukcesu. Prawdziwą rewolucją, jaka musi dokonać się w Ngulyati, jest zmiana sposobu myślenia dzieci i uodpornienie ich na destrukcyjne wpływy dawnych praktyk i społecznej manipulacji.

Lokalni wychowawcy i liderzy podkreślają, jak fundamentalną rolę odgrywa tu edukacja oparta na myśleniu i wolności: Nie chcemy, aby dzieci jedynie bezmyślnie zapamiętały to, co im powiedziano. Chcemy, aby zadawały pytania, rozumiały, dlaczego pewne rzeczy się dzieją, i uczyły się podejmować dobre decyzje – tłumaczą nauczyciele ze szkoły w Ngulyati.
To podejście ma wymiar głęboko emancypacyjny. Uczenie dzieci krytycznego myślenia w regionie obciążonym lękiem przed czarami to jedyny sposób, by trwale wykorzenić strach i zastąpić go wiedzą, empatią oraz wiarą w sprawczy los.
Jak powtarzają z pokorą rodzice: Możemy nie mieć wielu rzeczy, ale możemy dać naszym dzieciom edukację. Jeśli będą się uczyć, ich przyszłość może być inna niż nasza.

Zostań patronem szkoły w Ngulyati?
Całościowa transformacja szkoły w Ngulyati to koszt 60 000 euro, który realizujemy przy ogromnym zaangażowaniu lokalnej diecezji. Dzielimy to wielkie wyzwanie na mniejsze, bezpieczne etapy.
W tej zbiórce skupiamy się na realizacji pierwszego, absolutnie fundamentalnego kroku – kompleksowym remoncie klas, którego kosztorys wynosi 22 000 euro (ok. 96 000 zł).
Zebrane środki przeznaczymy na:
-
Całkowitą naprawę i uszczelnienie dachu – wymianę zniszczonych elementów, by deszcz przestał stanowić zagrożenie dla dzieci.
-
Odbudowę infrastruktury klas – uzupełnienie pękających ścian, naprawę tynków oraz wylanie bezpiecznych posadzek.
-
Stworzenie przyjaznego wnętrza – wstawienie nowych, szczelnych okien i drzwi oraz malowanie ścian, które odmienią ponure dotąd sale w jasną, pełną życia przestrzeń.
96000 złotych to kwota, która na pierwszy rzut oka budzi respekt. W rzeczywistości jednak to tysiące mniejszych wpłat, z których każda ma gigantyczną moc.
Abyśmy mogli spokojnie i bez przerw planować kolejne prace remontowe, potrzebujemy stałego wsparcia. Zostań Partnerem Szkoły w Ngulyati! Wybierz wpłatę cykliczną!
-
Wybierając regularną, miesięczną wpłatę (np. 30, 50, czy 100 zł miesięcznie), dajesz dzieciom przewidywalność i realnie rozkładasz ten wielki ciężar na raty.
-
Możesz też oczywiście przekazać dowolną, jednorazową kwotę.
Każda regularna wpłata to pewność, że dzieci z Ngulyati nie zostaną ze swoim problemem same. Twoja cykliczna pomoc to fundament, na którym odbudujemy ich bezpieczną przyszłość.
Remont klas to dopiero początek naszej drogi w Ngulyati, choć stanowi fundament całej transformacji. W kolejnych etapach planujemy wyposażenie odnowionych sal w ławki, pomoce naukowe oraz zadbanie o kuchnię i zaplecze sanitarne, by stworzyć pełne, przyjazne środowisko edukacyjne, które trwale odmieni los tej społeczności.

Cień zabobonów, izolacja i prawda o rejonie Ngulyati
W wielu odległych regionach Tanzanii, takich jak Simiyu, gdzie leży Ngulyati i sąsiadujące z nim obszary, codzienne życie przez dziesięciolecia było mocno naznaczone lękiem przed nieznanym, tradycyjnymi wierzeniami i stygmatyzacją.
W reportażach dziennikarzy tanzańskiego dziennika The Citizen, którzy udali się z wizytą do odizolowanej wioski Gambosi (położonej w regionie Simiyu, ok. 60 km od Ngulyati), opisano moment dotarcia na miejsce i bezpośrednie starcie z mitami. Wioska ta cieszyła się w całej Tanzanii mianem „najbardziej budzącej groźbę z powodu rzekomych praktyk czarów”. Z tego powodu przez dziesięciolecia większość krajowych polityków i osób z zewnątrz unikała tego miejsca.
W artykule wprost zacytowano stanowisko lokalnego urzędnika administracyjnego, Mathewa Shiniego, który odniósł się do tych opowieści słowami: Te twierdzenia to zwykłe plotki. Nie ma tu nic nadzwyczajnego” .
Tradycja kontra przesądy – skąd wziął się mit? W reportażu skonfrontowano te opinie z ówczesnym lokalnym liderem (tzw. Chiefem Kufungulem), który wyjaśniał pochodzenie złej sławy miejscowości. Nazwa wioski pochodzi od historycznego, wielkiego łowcy (Gambosi), który potrafił skutecznie bronić się przed dzikimi zwierzętami i wrogami, korzystając z wiedzy o tradycyjnych ziołach. Z czasem umiejętności te obrosły w legendy o charakterze nadprzyrodzonym. Na pytanie dziennikarzy: Czy Gambosi jest domem czarownic?, przywódca odpowiedział wprost: Nie. Nie jesteśmy czarownikami. To, co o nas słyszycie, to czyste plotki. My po prostu szanujemy, chronimy i kultywujemy nasze tradycje oraz kulturę. Przyznał zarazem, że w miejscowości silną pozycję ma tradycyjne ziołolecznictwo, co w połączeniu z izolacją geograficzną przez lata budziło lęk u osób z zewnątrz.
Artykuły w The Citizen pokazały, że Gambosi – choć faktycznie dotknięte problemem izolacji i specyficznego folkloru – w rzeczywistości zmaga się przede wszystkim z efektami stygmatyzacji społecznej. Przekształcenie tej narracji z poziomu „siedziby czarów” na poziom „zwykłej, zaniedbanej rozwojowo wioski” jest kluczowe dla takich inicjatyw jak budowanie i odbudowa placówek edukacyjnych w regionie (np. szkoły w Ngulyati), które mają na celu otworzyć tę społeczność na świat zewnętrzny i naukowe podejście do rzeczywistości.

Kiedy edukujemy jedno dziecko, nie zmieniamy tylko jednego życia. Przygotowujemy kogoś, kto może zmienić życie rodziny, a pewnego dnia także życie całej społeczności, a nawet świata.
W odpowiedzi na to przesłanie, płynące od nauczycieli i rodziców z Tanzanii stworzyliśmy przyszłościowy projekt społeczny i edukacyjny, który ma na celu trwałą transformację odizolowanego regionu Simiyu w Tanzanii. Inicjatywa odpowiada na problem wieloletniej stygmatyzacji oraz barier rozwojowych, stawiając na krytyczną edukację jako jedyną skuteczną tarczę przeciwko lękowi, dezinformacji i ubóstwu.
W centrum przedsięwzięcia jest Szkoła Podstawowa im. św. Piotra w Ngulyati, zaprojektowana dla 160 dzieci, która obecnie z powodu dramatycznego stanu technicznego, zniszczonego dachu, pękających ścian i braków infrastrukturalnych, może przyjąć zaledwie 18 uczniów. Całościowa transformacja placówki, szacowana na 60 000 euro i realizowana we współpracy z lokalną diecezją, została rozpisana na bezpieczne etapy. Pierwszy krok, o wartości 96 000 zł, skupia się na całkowitym uszczelnieniu dachu, odbudowie ścian i stworzeniu w pełni bezpiecznych, przyjaznych warunków do nauki. Ten długofalowy projekt to realna inwestycja w przyszłość całych pokoleń, w której każdy partner – dzięki opcji regularnego wsparcia – staje się współtwórcą trwałej zmiany dającej dzieciom szansę na świadome i samodzielne życie.
Zostań Partnerem Szkoły w Ngulyati.
