Kupujemy 100 materacy i koców dla dzieci Masajów, Tanzania
Wie pani co, nauczycielu?! W domu nie mamy prądu. Jedynym źródłem światła jest nafta, której czasem brakuje – wtedy nie mogę dokończyć lekcji, bo mama nie ma pieniędzy. Tutaj, w naszej szkole, prąd jest przez cały czas. Jestem pewien, że dzięki temu będę mógł wygodnie odrabiać lekcje, bo mam stałe światło. – Ethan Edward Njuvainei, uczeń klasy 3

Wyobraź sobie 9-letnią dziewczynkę w Tanzanii. Zamiast z tornistrem do szkoły, idzie właśnie na własny ślub – wydana za mąż zgodnie z plemienną tradycją. Wyobraź sobie małą Paulinę, która każdego dnia, rano i wieczorem, pokonuje pieszo aż 10 kilometrów przez niebezpieczne tereny za Mount Kilimanjaro, gdzie świtem i zmierzchem krążą dzikie zwierzęta. Do ławki szkolnej dociera wycieńczona, ale nie ustaje, bo szkoła to jej jedyna szansa na inne życie.
Dla tych dzieci zamieszkanie w szkolnym internacie jest wielką ulgą, ale też szansą i nadzieją na dobrą przyszłość. Dziś mówią do nas własnym głosem. Łamiącym serce, ale pełnym nadziei.
Posłuchajcie ich historii…
Mulhat Muhsin, uczennica klasy 3. W domu prawie nie mam czasu na odrabianie lekcji, ponieważ opiekuję się młodszym rodzeństwem i zajmuję się obowiązkami. Późnym wieczorem jestem już tak potwornie zmęczona, że nie jestem w stanie się uczyć. Bardzo chciałabym mieszkać w szkole. To byłby dla mnie wspaniały, szczęśliwy czas…

Racheal Sylvester, uczennica klasy 4. Naprawdę bardzo chcę lepiej mówić po angielsku. W domu moi rodzice mówią tylko w naszym ojczystym języku masajskim, więc nie mam jak ćwiczyć. W szkole będziemy trenować z przyjaciółmi, żeby lepiej rozumieć nauczycieli…

Paulina Leonard Kindamoi, uczennica klasy 4. Jestem taka szczęśliwa, że nie będę już musiała chodzić tak daleko do szkoły. To było dla mnie ogromne wyzwanie, bo codzienne przejście 10 km z domu do szkoły jest strasznie męczące. Do szkoły docierałam spóźniona i wykończona. Możliwość mieszkania w internacie bardzo mnie cieszy, bo wiem, że aż do końca semestru nie czeka mnie już to dalekie chodzenie rano i wieczorem.

Dlaczego nas potrzebują?
Dzieci, którym pomagamy, pochodzą z tradycyjnej społeczności Masajów w okolicach Arushy. To świat, w którym świadomość znaczenia edukacji jest niezwykle niska. Mężczyźni żyją z pasterstwa, często wędrując tygodniami w poszukiwaniu pastwisk i zostawiając rodziny same sobie. Cały ciężar utrzymania domu spada na kobiety, które są skrajnie przeciążone pracą.
W tej kulturze dziewczynki wciąż borykają się z dramatycznymi praktykami – są obrzezane wbrew prawu i wydawane za mąż często już w wieku 9 lat. Kobiety nie mają tu praw własności ani głosu.

Edukacja w St. Martin to jedyny klucz, który może zatrzasnąć drzwi do tej niesprawiedliwości.
Program przedszkolny i wczesnoszkolny dla dzieci Masajów (od 3 do 6 lat) działa od 2001 roku. Za jego sterami stoi niezwykła osoba – Stella Aloyce Mollel, która dba o to, by najmłodsi dostali szansę na lepszy start. Dziś zwraca się do nas z apelem.
Drodzy Darczyńcy,
od 19 lat pracuję z dziećmi Masajów w Tanzanii. Z całego serca dziękuję Wam za zebranie środków na nową kuchnię w szkole St. Martin – dzięki Wam nasi uczniowie będą jeść posiłki w godnych warunkach. [przyp. red. tutaj można zobaczyć efekty naszej poprzedniej zbiórki]
Teraz musimy zrobić drugi krok: wyposażyć szkolny internat.
Mieszkanie w szkole to dla tych dzieci jedyna szansa na bezpieczną edukację. Chroni je przed niebezpiecznym, niebezpiecznym marszem przez dziką sawannę, przed brakiem prądu do nauki oraz przed tradycją wczesnego wydawania dziewczynek za mąż.
Proszę Was o wsparcie tego celu. Pomóżcie nam dokończyć to, co wspólnie zaczęliśmy, i dać dzieciom bezpieczny dom na czas nauki.

Stella Aloyce Mollel, koordynatorka projektu
Nasz obecny cel: zakup materacy i koców do internatu
Otrzymaliśmy właśnie precyzyjny kosztorys od Stelli. Aby 100 dzieci mogło bezpiecznie nocować w internacie, potrzebujemy zebrać 12 300 000 szylingów tanzańskich (TZS), czyli około 4 730 dolarów (USD).
Każda wpłata to konkretna pomoc, którą przelicza się na uśmiech dziecka:
-
80 000 TZS (ok. 31 USD ) – to koszt jednego porządnego materaca z twardym pokrowcem oraz poduszki dla jednego dziecka.
-
35 000 TZS (ok. 13,5 USD ) – to koszt ciepłego koca i kompletu pościeli, które ochronią malucha przed chłodnymi nocami.
-
Musimy również opłacić bezpieczny transport tych rzeczy do szkoły (800 000 TZS za całość).
Mieszkanie w szkolnym internacie uchroni te dzieci przed niebezpieczeństwami na drodze, da im pełne wsparcie nauczycieli i szansę na zdanie egzaminów, które odmienią ich przyszłość. Nie możemy zmarnować tej okazji!
Jak możesz pomóc?
Ufunduj materac lub koc :
- jeden koc z kompletem pościeli to wpłata w wysokości 50 zł.
- jeden materac z pokrowcem to wpłata w wysokości 115 zł.
Zostań ambasadorem naszej akcji. Opowiedz, jak konkretnie każda wpłata na materac czy koc przekłada się na bezpieczną edukację dzieci Masajów.
Włożyliśmy w ten projekt całe nasze serce. Będziemy zaszczyceni, jeśli do nas dołączysz, wykonasz z nami ten drugi, ostatni krok i wspólnie otworzymy przed tymi maluchami drzwi do bezpiecznej, lepszej przyszłości. Razem sprawimy, że ich marzenia o edukacji staną się rzeczywistością!

Razem mamy ogromną moc – udowodniliśmy to, wyposażając już kuchnię w szkole St. Martin, dzięki czemu dzieciaki mogą dziś jeść posiłki w godnych warunkach. Jeśli chcesz zobaczyć efekty tamtej akcji i przekonać się, że Twoja pomoc ma realny sens. Kliknij tutaj i zobacz naszą poprzednią zbiórkę.
Wie pani co, nauczycielu?! W domu nie mamy prądu. Jedynym źródłem światła jest nafta, której czasem brakuje – wtedy nie mogę dokończyć lekcji, bo mama nie ma pieniędzy. Tutaj, w naszej szkole, prąd jest przez cały czas. Jestem pewien, że dzięki temu będę mógł wygodnie odrabiać lekcje, bo mam stałe światło. – Ethan Edward Njuvainei, uczeń klasy 3

Wyobraź sobie 9-letnią dziewczynkę w Tanzanii. Zamiast z tornistrem do szkoły, idzie właśnie na własny ślub – wydana za mąż zgodnie z plemienną tradycją. Wyobraź sobie małą Paulinę, która każdego dnia, rano i wieczorem, pokonuje pieszo aż 10 kilometrów przez niebezpieczne tereny za Mount Kilimanjaro, gdzie świtem i zmierzchem krążą dzikie zwierzęta. Do ławki szkolnej dociera wycieńczona, ale nie ustaje, bo szkoła to jej jedyna szansa na inne życie.
Dla tych dzieci zamieszkanie w szkolnym internacie jest wielką ulgą, ale też szansą i nadzieją na dobrą przyszłość. Dziś mówią do nas własnym głosem. Łamiącym serce, ale pełnym nadziei.
Posłuchajcie ich historii…
Mulhat Muhsin, uczennica klasy 3. W domu prawie nie mam czasu na odrabianie lekcji, ponieważ opiekuję się młodszym rodzeństwem i zajmuję się obowiązkami. Późnym wieczorem jestem już tak potwornie zmęczona, że nie jestem w stanie się uczyć. Bardzo chciałabym mieszkać w szkole. To byłby dla mnie wspaniały, szczęśliwy czas…

Racheal Sylvester, uczennica klasy 4. Naprawdę bardzo chcę lepiej mówić po angielsku. W domu moi rodzice mówią tylko w naszym ojczystym języku masajskim, więc nie mam jak ćwiczyć. W szkole będziemy trenować z przyjaciółmi, żeby lepiej rozumieć nauczycieli…

Paulina Leonard Kindamoi, uczennica klasy 4. Jestem taka szczęśliwa, że nie będę już musiała chodzić tak daleko do szkoły. To było dla mnie ogromne wyzwanie, bo codzienne przejście 10 km z domu do szkoły jest strasznie męczące. Do szkoły docierałam spóźniona i wykończona. Możliwość mieszkania w internacie bardzo mnie cieszy, bo wiem, że aż do końca semestru nie czeka mnie już to dalekie chodzenie rano i wieczorem.

Dlaczego nas potrzebują?
Dzieci, którym pomagamy, pochodzą z tradycyjnej społeczności Masajów w okolicach Arushy. To świat, w którym świadomość znaczenia edukacji jest niezwykle niska. Mężczyźni żyją z pasterstwa, często wędrując tygodniami w poszukiwaniu pastwisk i zostawiając rodziny same sobie. Cały ciężar utrzymania domu spada na kobiety, które są skrajnie przeciążone pracą.
W tej kulturze dziewczynki wciąż borykają się z dramatycznymi praktykami – są obrzezane wbrew prawu i wydawane za mąż często już w wieku 9 lat. Kobiety nie mają tu praw własności ani głosu.

Edukacja w St. Martin to jedyny klucz, który może zatrzasnąć drzwi do tej niesprawiedliwości.
Program przedszkolny i wczesnoszkolny dla dzieci Masajów (od 3 do 6 lat) działa od 2001 roku. Za jego sterami stoi niezwykła osoba – Stella Aloyce Mollel, która dba o to, by najmłodsi dostali szansę na lepszy start. Dziś zwraca się do nas z apelem.
Drodzy Darczyńcy,
od 19 lat pracuję z dziećmi Masajów w Tanzanii. Z całego serca dziękuję Wam za zebranie środków na nową kuchnię w szkole St. Martin – dzięki Wam nasi uczniowie będą jeść posiłki w godnych warunkach. [przyp. red. tutaj można zobaczyć efekty naszej poprzedniej zbiórki]
Teraz musimy zrobić drugi krok: wyposażyć szkolny internat.
Mieszkanie w szkole to dla tych dzieci jedyna szansa na bezpieczną edukację. Chroni je przed niebezpiecznym, niebezpiecznym marszem przez dziką sawannę, przed brakiem prądu do nauki oraz przed tradycją wczesnego wydawania dziewczynek za mąż.
Proszę Was o wsparcie tego celu. Pomóżcie nam dokończyć to, co wspólnie zaczęliśmy, i dać dzieciom bezpieczny dom na czas nauki.

Stella Aloyce Mollel, koordynatorka projektu
Nasz obecny cel: zakup materacy i koców do internatu
Otrzymaliśmy właśnie precyzyjny kosztorys od Stelli. Aby 100 dzieci mogło bezpiecznie nocować w internacie, potrzebujemy zebrać 12 300 000 szylingów tanzańskich (TZS), czyli około 4 730 dolarów (USD).
Każda wpłata to konkretna pomoc, którą przelicza się na uśmiech dziecka:
-
80 000 TZS (ok. 31 USD ) – to koszt jednego porządnego materaca z twardym pokrowcem oraz poduszki dla jednego dziecka.
-
35 000 TZS (ok. 13,5 USD ) – to koszt ciepłego koca i kompletu pościeli, które ochronią malucha przed chłodnymi nocami.
-
Musimy również opłacić bezpieczny transport tych rzeczy do szkoły (800 000 TZS za całość).
Mieszkanie w szkolnym internacie uchroni te dzieci przed niebezpieczeństwami na drodze, da im pełne wsparcie nauczycieli i szansę na zdanie egzaminów, które odmienią ich przyszłość. Nie możemy zmarnować tej okazji!
Jak możesz pomóc?
Ufunduj materac lub koc :
- jeden koc z kompletem pościeli to wpłata w wysokości 50 zł.
- jeden materac z pokrowcem to wpłata w wysokości 115 zł.
Zostań ambasadorem naszej akcji. Opowiedz, jak konkretnie każda wpłata na materac czy koc przekłada się na bezpieczną edukację dzieci Masajów.
Włożyliśmy w ten projekt całe nasze serce. Będziemy zaszczyceni, jeśli do nas dołączysz, wykonasz z nami ten drugi, ostatni krok i wspólnie otworzymy przed tymi maluchami drzwi do bezpiecznej, lepszej przyszłości. Razem sprawimy, że ich marzenia o edukacji staną się rzeczywistością!

Razem mamy ogromną moc – udowodniliśmy to, wyposażając już kuchnię w szkole St. Martin, dzięki czemu dzieciaki mogą dziś jeść posiłki w godnych warunkach. Jeśli chcesz zobaczyć efekty tamtej akcji i przekonać się, że Twoja pomoc ma realny sens. Kliknij tutaj i zobacz naszą poprzednią zbiórkę.
